≡ Menu

Każdy kto choć zahaczył swoim dzieciństwem o PRL albo miał rodzinę z gospodarstwem na wsi powinien kojarzyć tę markę traktorów. Tak jak w motoryzacji mieliśmy Fiata 126p i motocykl Junak, tak w rolnictwie był ciągnik URSUS. Niestety tak jak wiele legendarnych marek z okresu komunizmu, Ursus nie poradził sobie z czasami transformacji gospodarczej i dzikim kapitalizmem. Nie wytrzymał konkurencji z tanimi ciągnikami białoruskimi i czeskimi, a później dużymi światowymi liderami typu John Deere czy New Holland.

Na szczęście w 2011r, po kilku próbach restrukturyzacji, fabrykę traktorów kupił POL-MOT Warfama – inny polski producent maszyn dla rolnictwa i zaczęły się trochę lepsze czasy. Szczególnie w ostatnich latach o Ursusie jest głośno za sprawą dużych kontraktów do krajów afrykańskich. Czy będzie to prawdziwy powrót firmy-legendy na rynek polski, a być może globalny, tego nie wiem. Natomiast spróbuję zajrzeć do sprawozdań okresowych spółki za ostatnie lata i sprawdzić jak wygląda jej sytuacja finansowa. Może to da nam jakąś podpowiedź.

>> Przeczytaj całość artykułu

Jak starałem się wyjaśnić w ubiegłotygodniowym artykule, inwestycje w akcje to zazwyczaj tylko wycinek majątku każdego inwestora. W związku z tym powinny być rozpatrywane przy uwzględnieniu całej reszty jego składników. Może poza Warrenem Buffettem, Billem Gatesem i innymi miliarderami o których bogactwie stanowią akcje jednej firmy, każdy przy zdrowych zmysłach lokuje na giełdzie niedużą część swojej wartości netto. Resztę trzyma na lokatach, w obligacjach, w złocie, a przede wszystkim (niestety) na koncie osobistym w banku.

Z tymi „bezpiecznymi” kategoriami aktywów jest w ostatnim czasie bardzo duży problem ponieważ nie chcą dać zarobić, a powodem są niskie stopy procentowe. Ilustrację tej sytuacji pokazano na poniższym wykresie referencyjnej stopy procentowej NBP: >> Przeczytaj całość artykułu

Czytając moje dwa ostatnie wpisy na temat Portfela Giełdowego i Portfeli IKE można odnieść wrażenie, że cierpię na pewnego rodzaju rozdwojenie jaźni. Najpierw (po raz kolejny) piszę o przewartościowaniu na rynkach akcji i zbliżającej się bessie, a chwilę później prezentuję swój portfel pełen akcji małych i średnich spółek, w kilku przypadkach co najmniej kontrowersyjnych i ryzykownych. Czy to z mojej strony nonszalancja, głupota czy może da się to jakoś wytłumaczyć?

>> Przeczytaj dlaczego nie boję się inwestować w akcje blisko szczytu giełdowej hossy

Deja vu. To chyba najwłaściwsze określenie obecnej sytuacji na rynkach w porównaniu z poprzednimi kwartałami. W „emerytalnym” horyzoncie inwestycyjnym, a z takim mamy przecież do czynienia dla kont IKE, nic się właściwie nie zmieniło. Tak szczerze, to odczuwam już zmęczenie tą amerykańską hossą i trendem bocznym na GPW. Tak tak, trendem bocznym, jeżeli tylko spojrzeć na wykres 7-letni WIG20.

Brak zmiany sytuacji oznacza, że wyceny spółek w USA są nadal (historycznie) absurdalnie wysokie, co w myśl zasady „nie kupuj drogo” oznacza trzymanie się na dystans od rynku akcji. Fakt, ceny w Warszawie są jeszcze przyzwoite, ale cóż to będzie miało za znaczenie gdy zachodnie indeksy pójdą w dół. Za chwilę obecność OFE na giełdzie zostanie ponownie zredukowana, a inwestorów indywidualnych wciąż jak na lekarstwo. Zostają więc krajowe TFI – bardzo podatne na panikę prywatnych klientów oraz zagraniczny kapitał spekulacyjny, który ucieknie w obligacje amerykańskie, franka albo złoto. czytaj dalej…

Kończy się drugi kwartał, czas więc na zwyczajowe podsumowanie wyników portfela giełdowego. Po 15 miesiącach uzyskałem wynik 33,8%, co oznacza 7% spadek względem końca pierwszego kwartału. Ta niekorzystna zmiana to przede wszystkim wejście w skład portfela spółki Nestmedic, która „waży” 19%, a od debiutu dwa tygodnie temu wzrosła „tylko” 27%. Drugim czynnikiem był spadek kursów Euco i Action – o czym w dalszej części wpisu.

Zacznę może od najbardziej widocznych zmian w moim portfelu. Warto zwrócić na nie uwagę ponieważ nie zdarzają się u mnie zbyt często. Po umownym pierwszym roku istnienia portfela sprzedałem w całości CD Projekt, który systematycznie redukowałem od kilku miesięcy. Pozbyłem się także Inter RAO AB, spółki z którą wiązałem pewne nadzieje, a która okazała się jednym z moich większych rozczarowań ostatniego roku.

Z drugiej strony, portfel zasiliła Grupa Kęty, powiększając grono spółek dywidendowych, oraz Nestmedic – ciekawy startup z branży telemedycznej, czerwcowy debiutant na New Connect, kupiony przeze mnie jeszcze w styczniu, w ramach prywatnej emisji.

Jak zwykle w kilku słowach postaram się teraz podsumować aktualną sytuację spółek z mojej perspektywy. czytaj dalej…

Znowu minęło kilka miesięcy, więc pozwoliłem sobie zajrzeć w aktualną ofertę banków jeżeli chodzi o konta oszczędnościowe IKE. Stopy procentowe nie zmieniły się, więc szanse na podwyżkę oprocentowania są zerowe. Czy któryś z banków zaskoczył negatywnie i obniżył odsetki? Zajrzyjcie na STRONĘ mojego długoterminowego rankingu.

PS. Wiele osób niepokoi się o nadchodzące zmiany w III filarze emerytalnym i nie wie czy kontynuować wpłaty na posiadane konta IKE/IKZE. Ja też tego nie wiem i dlatego zwróciłem się z serią pytań do Ministerstwa Rozwoju, mając nadzieję na jakąkolwiek odpowiedź. Zgadnijcie czy coś zwrotnie otrzymałem? Podejrzewam, że oni chyba sami jeszcze nie wiedzą i nawet w powerpointach tego nie ma.

Niezależnie od tego co stanie się z aktualnymi kontami IKE/IKZE warto kontynuować oszczędzanie na emeryturę. Nawet gdyby w czarnym scenariuszu te pieniądze miały utracić preferencje podatkowe, to i tak lepiej je posiadać, niż wydać wszystko na bieżącą konsumpcję. Nacjonalizacja tych kont, w przeciwieństwie do OFE, jest dla mnie mrzonką i zwykłym populistycznym straszeniem ludzi. Jeżeli ktoś się boi, że politycy zabiorą mu prywatne pieniądze z banku czy z giełdy to zawsze może kupować fizyczne złoto i nieruchomości – tylko czy to jest 100% gwarancja bezpieczeństwa przed tymi którzy ustanawiają prawo?

Wiara w sens odkładania na emeryturę, w obliczu wielu złożonych niepewności, jest trochę jak wiara w Boga ze słynnego zakładu filozofa Blaise’a Pascala. Ja wolę obstawić, że dożyję wieku emerytalnego i otrzymam te pieniądze i w tym celu jestem gotów zaryzykować utratę części doraźnych przyjemności.

Jestem świeżo po lekturze klasycznej książki o inwestowaniu „Psychologia Inwestowania” Johna R. Nofsingera. Większość doświadczonych inwestorów pewnie czytała to już co najmniej 10 lat temu, więc świeżością tematu nie zabłysnę, ale wierzę, że jest jeszcze parę osób które tego nie znają. Generalnie kolejka książek, które chciałbym przeczytać stale się wydłuża, a tematyka giełdowa przegrywa z kretesem z innymi gatunkami. Ostatnio na tapecie był Szczepan Twardoch, a teraz biografia Tony’ego Halika:) Czasami uda mi się jednak wepchnąć bez kolejki jakąś pozycję o inwestowaniu i wtedy powstaje pomysł na artykuł na blogu:)

Nie będę pisał recenzji ani opinii o książce Nofsingera, ale wykorzystam ją jako pretekst do jednego, a być może kilku wpisów na temat tez w niej zawartej. Tez dotyczących emocji i zachowań osób inwestujących pieniądze na giełdzie lub w funduszach inwestycyjnych. A tak przy okazji: całą książkę warto przeczytać, bo psychologia inwestowania to bardzo ciekawa dziedzina, dużo bardziej niż analiza finansowa:).

Tematem na dziś będą dylematy związane z podejmowaniem decyzji o przystępowaniu do planów emerytalnych oraz problemy przy wyborze konkretnego rozwiązania.

>> Przeczytaj całość artykułu

Kilka dni temu na stronie New Connect pojawił się długo oczekiwany przez mnie Dokument Informacyjny nieznanej szerzej spółki z sektora telemedycznego – Nestmedic S.A. Długo oczekiwany, ponieważ pierwsze informacje na temat tego debiutu zaczęły się pojawiać jeszcze w okolicach grudnia zeszłego roku, a oryginalnie przewidywana data wejścia na „małą giełdę” to okolice przełomu kwietnia i maja, czyli miesiąc temu. Tak czy inaczej, dokument jest dostępny, uchwała GPW o dopuszczeniu do obrotu odbyła się, teraz pozostaje czekać na pierwszy dzień notowań.

Myślę więc, że jest to dobry moment, żeby poświęcić tej firmie kilka słów na blogu, tym bardziej, że jak zapowiadałem, wejdzie ona w skład mojego portfela giełdowego (posiadam akcje z prywatnej emisji serii B).

Na zakończenie tego krótkiego wstępu chciałbym Was wszystkich bardzo uczulić na fakt, że mimo iż będę pisał w tonie raczej pozytywnym, to ważne jest aby nie umknęło Wam, że Nestmedic to ryzykowna inwestycja w akcje młodego startupu. W takim przypadku, mimo wszystkich możliwych świetlanych perspektyw roztaczanych przez zarząd, istnieje duża szansa niepowodzenia projektu i utraty pieniędzy przez inwestorów. Chcę, żebyście byli tego świadomi.

>> Przeczytaj całość artykułu

Dzisiejszy wpis to kontynuacja i rozwinięcie tego co napisałem w zeszłym tygodniu. Im więcej czytam na temat tej spółki tym bardziej dochodzę do przekonania, że mimo wielu już lat wzrostu kursu i nie niskiej wyceny, jest tu jeszcze szansa na zarobek zarówno na dywidendach jak i na wzroście wartości firmy.

Przeczytaj część pierwszą analizy: Grupa Kęty. Dywidendowy długodystansowiec do mojego portfela.

a następnie część drugą…

Na wstępie dzisiejszego wpisu chciałbym się z Wami podzielić jedną myślą na temat analizy spółek i czytania ich sprawozdań. Spodobała mi się i uznaję ją za bardzo prawdziwą, wypowiedź biegłego rewidenta, pana Piotra Rybickiego, z wywiadu udzielonego w minionym tygodniu portalowi Bankier.pl. Pan Rybicki podsumowuje, że nie da się ocenić spółki poświęcając na jej analizę godzinę czasu. Trzeba poświęcić wiele godzin na analizę wielu raportów kwartalnych, ale co najważniejsze należy nauczyć się „czuć” spółkę. Cytat:

Gdy poświęcimy na spółkę godzinę, to jej nie poznamy. Jeżeli chcemy się ze sprawozdania rzeczywiście coś o konkretnym podmiocie dowiedzieć, to po pierwsze musimy go od dłuższego czasu obserwować. Czyli nie tylko skupić się na jednym raporcie rocznym czy kwartalnym, ale znać kilka okresów sprawozdawczych. Dodatkowo – coś co jest jeszcze trudniejsze i często ciężko to wyciągnąć z samego sprawozdania – musimy „czuć” spółkę. Żeby rzeczywiście zrozumieć cyfry, trzeba rozumieć biznes, jaki prowadzi spółka. Czasami specyfika biznesu jest dobrze opisana w sprawozdaniu zarządu i wtedy jest nam trochę łatwiej. Sprawdza się tu także metoda nauki przez czytanie kolejnych raportów i obserwowanie spółki. Bez rozumienia biznesu nie będziemy w stanie ocenić perspektyw spółki ani wiarygodności i znaczenia cyfr zawartych w raporcie.

Całość wywiadu

Miejcie to na uwadze czytając analizy u mnie czy na innych blogach i portalach. Jeżeli ktoś robi trzecią, piątą analizę danej spółki – dopiero wtedy zaczyna czuć co się tam naprawdę dzieje. Za pierwszym razem to ledwo posmakowanie tematu z dużą dozą przypuszczeń. Nie oznacza to oczywiście, że nie warto robić i czytać tych „pierwszych” analiz. Należy to po prostu robić z dystansem i dużą dozą (samo)krytycyzmu. Zawsze przecież musi być ten pierwszy raz.

>>Przeczytaj całą analizę spółki

poprzednia strona