≡ Menu

„Bogaty ojciec, biedny ojciec” – mini recenzja

Jak każdy szanujący się (nie mylić z szanowany;bogaty_ojciec_ biedny_ ojciec)) bloger z dziedziny finansów, czuję potrzebę ciągłego dokształcania się i rozwoju mojej wiedzy na tematy o których piszę. W związku z tym, w trzecim miesiącu mojej działalności przeczytałem drugą w życiu książkę o finansach (pierwszą był „Inteligentny inwestor” B. Grahama). Tytuł książki „Bogaty ojciec, biedny ojciec”, autor Robert Kiyosaki. Książka bardzo znana, szeroko komentowana na blogach, przedstawiana jako fundament myślenia i działania w celu osiągnięcia niezależności finansowej.

Jeżeli coś jest znane i wszyscy to zachwalają, to budzi się we mnie wrodzona przekora i unikam tego. Tak też było z tą książką. Przypadkiem jednak trafiłem na filmiki z Youtube’a, na których autor wykłada w skrócie swoje teorie. Gość robił to tak łopatologicznie (jak Amerykanin dla Amerykanów, szkoda że Polacy tak nie potrafią) i tak genialnie trafiał w sedno (lubię słuchać ludzi, z którymi się zgadzam), że stwierdziłem, że zajrzę jednak do książki. Naprawdę nie zawiodłem się.

Kiyosaki posługując się osobami swojego wykształconego ojca oraz ojca kolegi prowadzącego biznes, pokazuje dwa sposoby myślenia o życiu w kontekście zarabiania pieniędzy i bogacenia się. Ojciec biedny (ten wykształcony) wcale nie zarabia mało. On jest biedny, bo mało posiada na własność i prezentuje sposób myślenia biednych. Jego życie to ciężka praca, wspinanie się po szczeblach kariery, ale jednocześnie brak jakiejkolwiek edukacji, czy inteligencji finansowej, skutkujący wiecznym brakiem pieniędzy. Pracuje po to by płacić podatki i zaciągać nowe kredyty, umiera zostawiając długi. Z kolei ojciec bogaty, myśli jak pomnażać swoje aktywa finansowe generujące przychód, nie chce pracować dla pieniędzy, chce pracować, żeby kupować więcej aktywów generujących jeszcze większy przychód. Wierzy w ciągły rozwój i edukację w sferze zarządzania pieniędzmi. Redukuje podatki jak może. Zaciąga długi tylko wtedy, gdy ma to biznesowe uzasadnienie. Zostawia po sobie wielomilionowy majątek.

Przez pierwszą część książki wielokrotnie przewija się temat aktywów i przychodów oraz pasywów i rozchodów. Te dwie pary i ich różne pojmowanie dzieli właśnie ludzi na biednych i bogatych. Według autora, ludzie bogaci kupują aktywa, po to by generowały dla nich przychody. Ludzie biedni (czyli klasa średnia) inwestują w pasywa, które tylko wyciągają im pieniądze z kieszeni. Bogaci rodzice uczą swoje dzieci tworzenia i pomnażania bogactwa. Pozostałym dzieciom brakuje właściwej edukacji finansowej (w domu i szkole) i dlatego powielają błędy swoich biednych rodziców.

Druga część książki skupia się na podatkach (znowu: bogaci = małe podatki, biedni = wysokie podatki), ich legalnemu unikaniu oraz pokazuje na przykładzie inwestycji w nieruchomości mechanizm generowania przez aktywa coraz większej wartości. Pokazuje również w prosty sposób dlaczego bogaci opierają swój majątek o różne spółki, co zabezpiecza ich w razie kłopotów prawnych, czy finansowych.

O ile pierwszą część czytałem z zafascynowaniem, o tyle drugą „przekartkowałem” szybko i pobieżnie. Wydaje mi się, że nie jest ona aż tak ciekawa dla polskiego czytelnika, gdyż autor zbyt często porusza się w świecie realiów amerykańskich. Chodzi tu o system podatkowy, system kształcenia i nie za bardzo interesujące mnie transakcje na amerykańskim rynku nieruchomości.

Książkę polecam wszystkim, którzy potrzebują motywacyjnego kopa, żeby ruszyć do przodu ze swoimi finansami, swoim życiem i którym brakuje podstawowej edukacji w zakresie podejścia do tematu pieniędzy. Do słoika miodu dodam na koniec odrobinę dziegciu, zauważając, że autor zbyt swobodnie, jak dla mnie, porusza się w obszarze spekulacji na giełdzie i w nieruchomościach. Być może ta swoboda wynika z jego wiedzy i praktyki, ale ja mimo wszystko odnosiłbym się do takich działań z rezerwą. Podsumowując, podobają mi się idee i filozofia myślenia, nie podoba mi się zbyt ryzykowne wdrażanie ich w życie. Pewnie dlatego nigdy nie będę milionerem takim jak autor. Co nie znaczy, że nie będę próbował być chociaż pół-milionerem.

Zapisz się na newsletter i bądź na bieżąco z najnowszymi wpisami na blogu. Nie wysyłam spamu ani reklam!

lista mailingowa B2B obsługiwana jest przez FreshMail

Comments on this entry are closed.