≡ Menu

Giełdowe „złote myśli” lekarstwem na emocjonalny kryzys inwestora

Każdy z nas, inwestujących na giełdzie, miewa chwile zwątpienia. To najczęściej momenty, gdy kursy naszych akcji dryfują w trendzie bocznym albo na nieszczęście spadają, bez wyraźnego powodu w postaci złych danych czy informacji ze spółek. W głowie mamy wtedy zamieszanie i targają nami sprzeczne emocje. Sprzedawać czy nie sprzedawać? Ustawić stop loss-a? Dokupować uśredniając w dół? Odbije się czy będzie spadać dalej? To bardzo szkodliwe myśli, ponieważ powodują emocjonalne działania, a emocje inwestora, to chyba jego największy wróg. Nie wiem jak Was, ale mnie takie emocjonalne zakupy i sprzedaże kosztowały w przeszłości już sporo pieniążków.

Dla jasności podkreślę, że chodzi o emocjonalne decyzje w sprawie naszych fundamentalnie dobrych, sprawdzonych i przeanalizowanych spółek, zmieniających kurs pod wpływem krótkotrwałych koniunktur giełdowych, bez ważnych fundamentalnych przyczyn.

Żeby nie być gołosłownym, takie myśli miałem/mam w ostatnim kwartale na temat CD Projektu, Action i PZU.

Co robić żeby przetrwać kryzys i doczekać odbicia na naszych wyselekcjonowanych, dobrych spółkach? Ja zawsze odwołuję się do ludzi mądrzejszych od siebie i sięgam po ich „złote myśli”. Poniżej kilka moich ulubionych cytatów z Warrena Buffeta wraz z krótką interpretacją.

„Nig­dy nie próbuję za­rabiać na giełdzie. Ku­puję z założeniem, że następne­go dnia mogą zam­knąć giełdę i nie ot­worzą jej przez pięć lat”

To bardzo trudne stwierdzenie, ale chyba nie należy brać go dosłownie. Ja odczytuję je jako deklarację, że pieniądze inwestuje się w konkretne firmy i nie przykłada się wagi do codziennej sytuacji na giełdzie. Trochę nie chce mi się wierzyć, że tak właśnie działa fundusz Buffeta. Myślę, że trzeba tą deklarację traktować z przymrużeniem oka. Podstawowy jej sens jest jednak jasny i prawdziwy.

„Głos opinii publicznej nie jest substytutem myślenia”

Ta myśl to dla mnie krytyka pod adresem inwestorów kierujących się rekomendacjami analityków, opiniami dziennikarzy ekonomicznych oraz opiniami na forach giełdowych. Żeby odnosić sukcesy na giełdzie należy samodzielnie analizować fakty i nie polegać na opiniach innych.

„Le­piej częściowo mieć rację, niż całko­wicie się mylić”

Ja bym to interpretował jako: lepiej zarobić mało, niż dużo stracić. Podejmujmy bezpieczne decyzje, minimalizujmy ryzyko kosztem zysków.

„Dywersyfikacja jest dobra dla tych, którzy nie wiedzą, co robią”

Znów bardzo bolesna opinia dla przeciętnego inwestora. Taka jest niestety prawda. Większość bardzo bogatych ludzi to nie inwestorzy trzymający w portfelu kilkanaście spółek, ale ludzie którzy postawili wszystko na jedną kartę – swoją, bardzo dobrą firmę. Nam jednak pozostaje dywersyfikacja. Im lepiej przeanalizujemy sytuację spółek, tym mniejsza dywersyfikacja potrzebna.

„Jeśli ktoś chce dla mnie pracować, nie może być uzależniony od notowań giełdowych. Człowiek, który sprawdza cenę akcji codziennie nie ma czego u mnie szukać. Jeśli sprawdza co kilka miesięcy, irytuje mnie to. Jeśli sprawdza co kilka lat, taki człowiek warty jest zastanowienia”

Duża „wrzutka” pod moim adresem. Rzeczywiście sprawdzam notowania codziennie. Również codziennie przeglądam wiadomości na temat moich spółek. O ile to pierwsze jest niezdrowe i traktuję je w charakterze szkodliwego nałogu, o tyle sprawdzanie informacji częściej niż na kwartał może uratować przed katastrofą finansową.

„Mecze wygrywają gracze, którzy koncentrują się na boisku, a nie ci, którzy mają oczy utkwione w tablicy wyników”

Na koniec chyba moje ulubione powiedzenie. Kwintesencja tego jak chciałbym inwestować. Inwestujmy w spółki, nie akcje spółek. Skupiajmy się na wynikach i perspektywach spółek, a nie krótkoterminowych notowaniach akcji.

 

Zapisz się na newsletter i pobierz bezpłatny poradnik o dywidendach. Żadnego spamu ani reklam, tylko informacje o wpisach na blogu.

lista mailingowa B2B obsługiwana jest przez FreshMail

Comments on this entry are closed.