≡ Menu

Gra Inwestycyjna ING „Turbo Wyzwanie”, czyli jak zniechęcić ludzi do inwestowania.

Roulette gambling in a casino

Od kilku tygodni na Stooq-u atakuje mnie reklama certyfikatów inwestycyjnych ING Turbo, a kilka dni temu trafił do mnie mail zapraszający do uczestnictwa w grze inwestycyjnej „Turbo Wyzwanie”. Blogerska ciekawość świata popchnęła mnie do zainteresowania się tym tematem. Postaram się dziś przedstawić moją, co tu dużo mówić, sceptyczną opinię na temat całej tej bardzo dobrze zorganizowanej akcji.

Certyfikaty ING Turbo

Kampania reklamowa, której elementem jest gra inwestycyjna „Turbo Wyzwanie” kręci się wokół certyfikatów ING Turbo emitowanych przez ING Securities i notowanych na GPW. Certyfikaty ING Turbo umożliwiają pośrednią inwestycję w wybrane akcje, surowce, indeksy, pary walutowe, przy użyciu dźwigni finansowej, w wariantach long/short (zarabiamy lub tracimy na wzrostach lub spadkach instrumentu).

Zainteresowanym dalszymi szczegółami proponuję odwiedziny TUTAJ.

Gra Spekulacyjna

W celu zachęcenia jak największej liczby ludzi do kupna certyfikatów, ING wymyśliło konkurs z nagrodami pod postacią gry inwestycyjnej „Turbo Wyzwanie”. Żeby poczuć się jak prawdziwi traderzy uczestnicy dostają wirtualne 100 000PLN, przy użyciu których handlują kilkudziesięcioma różnymi wersjami certyfikatów przez próbny okres dwóch tygodni, a potem kolejny miesiąc konkursu głównego.

Bardzo sprytnie zastosowany element rywalizacji z wyświetlanym w czasie rzeczywistym rankingiem ma skłonić do częstego zerkania w notowania i jak mniemam do częstych ruchów w portfelu, celem maksymalizacji zysków i pozycji w konkursie. Nie jest to żadna nowość, pomysł jest powszechnie stosowany na rynku forex czy choćby platformie X-Trade Brokers ze słynnym Porsche do wygrania (ciekawe kto się zrzucał na to Porsche?). Chodzi o to, żeby uczestnicy wirtualnej gry połknęli bakcyla opacznie pojmowanego inwestowania i po zakończeniu zabawy zaangażowali prawdziwe pieniądze na rzeczywistym rynku. Przed szczególnym zagrożeniem stoją moim zdaniem osoby, które przypadkiem wygrają taki konkurs, lub osiągną wynik powyżej średniej. Nabiorą bowiem fałszywego przekonania o swoich wyjątkowych umiejętnościach i wiedzy, które zagwarantują sukces w realnych transakcjach. Praktyka pokazuje, że prawdopodobnie będzie przeciwnie. Każdy kto próbował sobie pospekulować na dowolnych aktywach wie jak to się prędzej czy później kończy.

Autorytety

Wbrew pozorom nie mam nic (albo niewiele) przeciwko certyfikatom ING Turbo. To prywatny interes, nawet całkiem przejrzyście i profesjonalnie opisany, z wyraźną informacją o ryzyku. W zależności od tego jakiej wysokości są całkowite prowizje, może to być całkiem sensowny dodatek do fundamentalnego portfela akcji. Wkurza mnie natomiast fakt, że całe to przedsięwzięcie z grą inwestycyjną jest niejako promowane i wspierane przez GPW i Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Od obydwu tych organizacji oczekiwałbym większej odpowiedzialności w podejściu do kształtowania wiedzy i działań inwestycyjnych drobnych amatorskich inwestorów – a tacy przecież są adresatami konkursu. Nie pojmuję jak można wspierać swoim autorytetem spekulacje lewarowanymi instrumentami o tak dużym ryzyku jak certyfikaty na surowce czy waluty? Czy to ma być element odbudowy mocno nadszarpniętego wizerunku polskiego rynku? Ludzie do których adresowana jest ta „zabawa” prędzej czy później stracą prawdziwe pieniądze na spekulacjach i dołączą do grona niezadowolonych krzyczących o giełdzie-kasynie i banksterach. W momencie kiedy piszę te słowa, tylko 198 z 741 (26%) uczestników osiągnęło w grze jakikolwiek wirtualny zysk. Uważacie, że im dłużej będzie trwała gra tym ten odsetek będzie rósł czy malał? Powszechnie wiadomo, że na rynku Forex tylko około 10% „inwestorów” zarabia, reszta traci. Tu może okazać się podobnie.  Czy Giełdę i SII naprawdę nie stać na wspieranie bardziej wartościowych inicjatyw?

Alternatywa

Szkoda, że w miejsce takich spekulacji nie wspiera się prawdziwej edukacji giełdowej. Kiedy wreszcie większość dostrzeże, że nasza giełda to miejsce pozyskiwania kapitału przez polskie firmy, a nie ruletka dla spragnionych wrażeń. Może ktoś zorganizuje konkurs uczący inwestowania w wartość albo profesjonalnej analizy fundamentalnej? Niech GPW też ufunduje Porsche dla zwycięzcy. Albo może coś w stylu akcji Elementarz Inwestora prowadzonej na blogach przez Michała Szafrańskiego i Zbyszka Papińskiego (LINK)? Tylko podejście długoterminowe może przywrócić zaufanie indywidualnych inwestorów. Na kontach w bankach leży cała góra gotówki, która mogłaby zasilić i rozruszać naszą giełdę, ale nie trafi ona na rynek jeżeli będzie się on kojarzył przede wszystkim z handlem kontraktami na złoto czy DAX-short lewarowanymi x5.

O innych produktach oferowanych pod znakiem ING przeczytaj w kolejnych wpisach:

Najlepsze IKE 2015 w TFI – przegląd zwycięzców rankingów

Fundusze indeksowe w ofercie ING. Czy warto?

Zapisz się na newsletter i pobierz bezpłatny poradnik o dywidendach. Żadnego spamu ani reklam, tylko informacje o wpisach na blogu.

lista mailingowa B2B obsługiwana jest przez FreshMail

Comments on this entry are closed.

  • Rafal Lysik

    też mi się to niepodoba. „Gra” instrumentami lewarowanymi zawiera w sobie bardzo duże ryzyko straty pieniędzy i niedzielni inwestorzy zostaną ogołoceni z kapitału w przeciągu kilku miesięcy.Efix Dm organizował niedawno grę inwestycyjną na wirtualnych środkach i mój wynik (8% zysku) był lepszy od 78% innych graczy.Zgroza.Czemu GPW i KNF nie wesprą prawdziwej edukacji mającej na celu uświadamianie inwestorów jak działa giełda?