≡ Menu

Raty zero procent – czy naprawdę warto?

Systematyczne pisanie bloga to nie jest łatwa rzecz, właśnie się o tym przekonałem. Zakładałem, że będę robił wpisy raz w tygodniu, a tu proszę minął trzeci tydzień i nic. Śpieszę nadrobić zaległości…

W związku z tym, że mamy początek wyprzedaży poświąteczno-noworocznych zainteresował mnie temat: „raty zero procent”. Właściwie każdy internetowy i stacjonarny sklep z elektroniką oferuje taką formę zakupu, a ostatnio pojawiła się taka możliwość także na Allegro.

Dlaczego w ogóle przyszło mi do głowy, żeby napisać cokolwiek na ten temat? Przecież zaciąganie kredytów (konsumpcyjnych), to najgorsze co może zrobić człowiek oszczędzający i kontrolujący swoje finanse! Rzeczywiście, dla większości ludzi będzie to raczej diabelski wynalazek, wyciągający bez ich wiedzy dodatkowe pieniądze z portfela w celu zakupu rzeczy na które ich nie stać. Jest jednak sposób, żeby na takich ratach „zaoszczędzić”, a nawet zarobić.

Po pierwsze, odróżnijmy „prawdziwe raty zero procent”, gdzie zapłacimy dokładnie wartość towaru rozłożoną na x rat, bez żadnych dodatkowych kosztów, od „kredytu zero procent” obciążonego dodatkowym ubezpieczeniem, prowizją czy koniecznością wzięcia przy okazji karty kredytowej. Realna roczna stopa oprocentowania RRSO takiego kredytu musi wynosić 0%, a umowa nie może zawierać żadnych dodatkowych warunków. To na początek.

Jeżeli już znaleźliśmy taki czysty przypadek i jesteśmy przekonani o celowości naszego wydatku, wstrzymajmy się i zastanówmy przez chwilę. Zamierzamy właśnie popełnić zakup, dajmy na to, laptopa za 3000PLN w 10 ratach. Oznacza to, że przez następne 10 miesięcy zobowiązujemy się obciążyć nasz budżet domowy kwotą 300PLN/mies. Czy nas na pewno na to stać? Czy te 300PLN nie było przeznaczone na składkę IKE albo czy nie miało być odłożone na zaplanowane wakacje z rodziną? Nie zabraniam przeznaczania pieniędzy na laptopy czy inne pożyteczne sprzęty, przypominam tylko o planowaniu wydatków i konsekwencjach odbiegania od planu.

Wracając więc do „prawdziwych rat 0%”, czy jest to wynalazek wart naszej uwagi? Absolutnie tak! Pod warunkiem, że sfinansujemy w ten sposób wydatek zaplanowany. W idealnym przypadku powinniśmy dokonywać takiego zakupu z odłożoną pełną kwotą w kieszeni. Wtedy nie dość, że nie ponosimy kosztów rat kredytu, to jeszcze zarabiamy na odsetkach od kwoty, której nie wydaliśmy od razu, a która leży na naszym koncie oszczędnościowym. Jak zwykle wymaga to od nas zachodu, ponieważ trzeba podpisywać jakąś umowę i pamiętać o terminowych spłatach rat, ale może dla kogoś jest to warte tych kilkunastu – kilkudziesięciu zaoszczędzonych złotych.

Nie pozwól innym decydować o tym na co wydajesz swoje pieniądze. Myśl, planuj. „Raty zero procent” wykorzystaj nie jako okazję do zakupu rzeczy na którą Ciebie nie stać, ale z czystego wyrachowania, jako sposób na oszczędzenie pieniędzy na wydatku, który i tak miałeś w planach popełnić.

Zapisz się na newsletter i pobierz bezpłatny poradnik o dywidendach. Żadnego spamu ani reklam, tylko informacje o wpisach na blogu.

lista mailingowa B2B obsługiwana jest przez FreshMail

Comments on this entry are closed.

Następny wpis:

Poprzedni wpis: