≡ Menu

Action. Czy rzeczywiście doczekamy się break-even?

Prezes Action, Piotr Bieliński, robi co może, żeby ratować mocno nadszarpnięty wizerunek swojej firmy. Jednym z elementów pozytywnego PR-u jaki ukazał się ostatnio w sieci był wywiad udzielony PAP Biznes. Jedną z rewelacji rozmowy była informacja o możliwym powrocie do rentowności działalności spółki w ciągu najbliższych dwóch-trzech miesięcy.

Powrót zyskowności to zdecydowanie najmocniejszy argument jaki firma mogłaby pokazać chcąc przechylić szalę na swoją stronę podczas głosowania nad układem, które być może odbędzie się jeszcze w tym roku. Póki co jednak, te rewelacje stoją w sprzeczności z opublikowanym niedawno sprawozdaniem finansowym za rok 2016. Tym właśnie chciałbym się dzisiaj pokrótce zająć.

Kluczowe rzeczy do poprawy

Podstawowym problemem działalności Action są spadające od wielu kwartałów przychody. Porównując tylko rok 2016 do 2015 mówimy o spadku rzędu 40%. Ta tendencja nie została zahamowana, ponieważ przybliżone przychody Ikw. 2017r to 435mln zł w porównaniu do 665mln zł i 604mln zł odpowiednio w dwóch ostatnich kwartałach roku ubiegłego. Jest w tym pewien element sezonowości, ale w obecnej sytuacji ma on drugoplanowe znaczenie. Zadanie numer jeden to ustabilizowanie przychodów niezależnie od kwartału na pewnym minimalnym poziomie.

Kolejnym celem, który pojawia się zresztą w planie restrukturyzacji, jest poprawienie marży sprzedaży, czyli tego pierwszego zysku, który firma osiąga kupując i sprzedając produkty. Jej wartość zarówno w 2015 jak i 2016r nie uległa zmianie i wyniosła 5,4%. To co może niepokoić to wartość w 4kw. ubiegłego roku – zaledwie 1,2%. To wartość tak niska, że aż niemożliwe, żeby była rezultatem normalnej działalności. Gdybym miał zgadywać to powiedziałbym, że to efekt „wietrzenia magazynów” po kosztach, co jest najprawdopodobniej zgodne z prawdą, patrząc na stan zapasów. Wracając do dnia dzisiejszego i zapewnień pana prezesa, powinniśmy spodziewać się wzrostu tej rentowności do powyżej 6%, co miało miejsce przez pierwsze trzy kwartały 2016r. Pierwszym sprawdzianem tej teorii będą wyniki za pierwszy kwartał 2017r – o ile stany magazynowe osiągnęły już swoją docelową wartość.

Ostatnim podstawowym czynnikiem niezbędnym do osiągnięcia zysku na poziomie operacyjnym jest oczywiście cięcie kosztów. Tu znowu zastanawiające są liczby z ostatniego raportu. Przy 40% spadku przychodów, koszty sprzedaży i marketingu spadły o jedynie 12%, a koszty ogólnego zarządu wzrosły (!) o 4%. Duży wpływ na to miały niezmienione koszty świadczeń pracowniczych. Wspomniana w wywiadzie redukcja zatrudnienia o 200 etatów musiała się chyba odbyć dopiero pod koniec roku, a większość pracowników miała 3-miesięczny okres wypowiedzenia. Tylko tak to mogę wytłumaczyć. Efekty tych zwolnień powinny być widoczne w wynikach za Ikw.

Ile potrzeba do break-even?

Z prostej arytmetyki i dostępnych informacji na temat wysokości sprzedaży w pierwszym kwartale (i zakładanej wysokiej 6% marży) wynika, że spółka mogła zarobić (brutto na sprzedaży) około 26mln zł. To kwota niewystarczająca do pokrycia kosztów nawet przy ich 50% spadku w porównaniu z IVkw. 2016 (50% x 56mln zł = 28 mln zł).

Realnym scenariuszem uzyskania rentowności byłby spadek kosztów o 1/3 do 37 mln zł kwartalnie, co oznaczałoby konieczność wzrostu przychodów do 616mln zł (przy 6% marży), co przecież jest możliwe do osiągnięcia, patrząc na drugą połowę zeszłego roku. Dodatkowo trzeba uwzględnić 8mln zł kosztów obsługi zadłużenia odsetkowego (kredyty, obligacje) co razem wymaga 750mln zł przychodów na kwartał i stanowi w obecnej sytuacji wyzwanie.

Bez zdrowego biznesu opartego na wysokomarżowym handlu, zdolnego sfinansować wewnętrzne i zewnętrzne koszty, nie ma co myśleć o podpisywaniu układu z wierzycielami. W związku z tym, jeżeli sugerowane przeze mnie liczby nie pojawią się do końca roku, spółka może się znaleźć pod jeszcze większą presją.

Sytuacja płynnościowa w skrócie

Wynik za 2016r: 159mln straty netto wygląda dramatycznie, ale należy pamiętać, że firma sama z siebie od tego nie upadnie. Może się tak stać, a nawet stanie się tak na pewno, dopiero gdy zabraknie jej płynności finansowej. W przypadku Action ważne są szybkozbywalne aktywa obrotowe znajdujące się na magazynie, środki pieniężne na koncie oraz dostępność kredytów bankowych.

Patrząc na bilans po stronie aktywów wyraźnie widać sukcesywną redukcję zapasów magazynowych i zamianę ich na środki pieniężne. Tak szybka zmiana odbywa się kosztem rentowności sprzedaży o czym wspominałem przy okazji marży za 4kw. Ta gotówka jest Actionowi bardzo potrzebna ponieważ większość zakupów odbywa się na przedpłaty, a nowych kredytów brak.

Dodatkowym buforem zabezpieczającym są należności krótkoterminowe w kwocie 304mln zł o terminie zapłaty od 15 do 90 dni. Są to należności określone jako ściągalne – spółka dokonała specjalnego dodatkowego odpisu na należności przeterminowane na kwotę aż 15,9mln zł. Zobowiązania chwilowo przewyższają kwotę należności co jest bardzo ciekawe w świetle tego co napisano o konieczności przedpłacenia za kupowane produkty. Może mieć to związek z nałożonymi dodatkowymi karami w kwocie 69mln zł, które powiększają sumę zobowiązań.

Pierwszoplanowym celem działalności firmy jest zapewnienie płynności finansowej. Natomiast celem długoterminowym jest spłacenie min. zadłużenia odsetkowego w postaci kredytów i obligacji. Na szczęście dla firmy te zobowiązania są objęte układem i nie stanowią w tym momencie bezpośredniego zagrożenia. Warto zwrócić uwagę, że pozycja „obligacje” w kwocie 101mln zł została przeniesiona ze zobowiązań długoterminowych do krótkoterminowych ze względu na okres ich zapadalności. Ze względu na restrukturyzację nie będą oczywiście wykupione w terminie.

Action nie może w nieskończoność zwiększać kapitału obrotowego poprzez redukcję zapasów, dlatego stara się o kolejne kredyty. Przykładowo, Rada Wierzycieli zaaprobowała w kwietniu wniosek spółki o nowe finansowanie z Pekao S.A. do kwoty 9,1mln eur.

Podsumowując, spółka ma czas do końca roku, żeby pokazać wyższe przychody, niższe koszty i sprawić dobre wrażenie na Radzie Wierzycieli. W tle pozostaje do rozwiązania polityczna kwestia zamiany zadłużenia na akcje nowej emisji, na którą póki co nie ma zgody. Dlatego właśnie tak ważne jest osiągnięcie rentowności i wzrost kursu na giełdzie, co może sprawić, że 12zł za akcję będzie łatwiejsze do przełknięcia.

Zapisz się na newsletter i pobierz bezpłatny poradnik o dywidendach. Żadnego spamu ani reklam, tylko informacje o wpisach na blogu.

lista mailingowa B2B obsługiwana jest przez FreshMail

Comments on this entry are closed.

  • Pingback: Czy warto kupić akcje firmy URSUS?()

  • Świetny artykuł, fajnie mi się czyta Pana blog – bardzo dużo się z niego dowiaduję.

    • Cześć. Miło mi to słyszeć. Zachęcam do komentowania treści wpisów. Pozdrowienia.

  • Kupiłem sobie jedną obligację Action w celach testowo – spekulacyjnych :).

    W ubiegły piątek Rada Wierzycieli nie wyraziła zgody na warunki układowe zaproponowane przez Action. Sprawa jest zapewne nieco skomplikowana, bo jak Action zacznie zarabiać, to wierzyciele będą się domagać większej procentowo spłaty. Trwają więc zapewne przepychanki, na których mam nadzieję da się skorzystać :). Duży atut Action w stosunku do wierzycieli, to posiadana gotówka.