≡ Menu

Portfele IKE – aktualizacja IIIkw. 2016

subway-925831_640Na początku tego roku znacząco zredukowałem udział akcji w obu portfelach IKE do odpowiednio 30% i 0%. Od tamtego momentu indeksy na warszawskiej giełdzie (wszystkie poza WIG20) wyraźnie przesunęły się w górę. Czy to już czas żeby przyznać się do błędu i ponownie wskakiwać do jadącego pociągu?

Od wielu miesięcy (a może i od początku pisania bloga w 2014r) powtarzam w moich wpisach dotyczących giełdy, że coraz mniej podoba mi się sytuacja na rynku polskich, a przede wszystkim zagranicznych akcji. Co gorsza, coraz mniej podoba mi się sytuacja makroekonomiczna na świecie – na tyle na ile ją ogarniam okiem laika. Wbrew temu poglądowi do końca roku ubiegłego zdecydowanie przeważałem w swoich portfelach akcje i na koniec niestety trochę się przejechałem. Przyczyną nie były jednak spodziewane czynniki ekonomiczne, ale lokalne, bardzo silne czynniki polityczne zwane potocznie „dobrą zmianą”.

Jak może pamiętacie, „duży” portfel giełdowy został rozwiązany z przeznaczeniem na mieszkanie (obecny portfel giełdowy akcji to tylko namiastka tego poprzedniego), a portfele IKE przekonwertowane do wersji bardziej konserwatywnych.

Ostatnia zmiana jaką dokonałem miała miejsce pod koniec zeszłego miesiąca. Fundusz UniAkcje Małych i Średnich Spółek zamieniłem na UniAkcje: Nowa Europa. Zasygnalizowałem to na facebooku 27 września, żeby nie być posądzanym o ściemnianie i dopasowywanie składu portfela post factum. Moje (nasze) IKE są jak najbardziej prawdziwe i wszystkie zmiany, które opisuję na blogu mają jak najbardziej miejsce. Jedyne czego nie podaję, w przeciwieństwie do innych blogerów to kwot na kontach. Nie jestem do końca pewien czy upublicznianie stanu swoich oszczędności jest czymś pożytecznym i czy służy do czegoś więcej, niż zaspokajanie niezdrowej ciekawości niektórych czytelników, wybaczcie.

Union Investment

tabelka-union-10-2016

ike-union-invest-10-2016

Sytuacja na koncie Union Investment praktycznie się nie zmienia. Nadal nie dokonuję żadnych wpłat (zamiast tego nadpłacam kredyt) oraz nadal utrzymuję fundusze akcji na poziomie 30% wartości portfela. Jedyna zmiana jaka nastąpiła to konwersja środków z funduszu małych i średnich spółek (UniAkcje MIŚS) do funduszy UniAkcje Dywidendowy i UniAkcje: Nowa Europa. Swoją decyzję poprę z życia wziętą anegdotką:

Siedzę sobie u rodziców na kanapie i rozmawiam z tatą o giełdzie. Słyszy to mama, przychodzi i mówi: słuchajcie, w radio mówili, że podobno na tych małych polskich spółkach można nieźle zarobić (moja mama z finansami nie ma nic wspólnego). Uśmiałem się serdecznie usłyszawszy tą poradę i pomyślałem: oho, chyba czas sprzedawać! 🙂

Tak oto sprzedałem fundusz akcyjny „misiów”, który zanotował od początku roku pokaźny, około 11% wzrost – zupełnie nieźle jak na katastrofę polskiej giełdy. Małe i średnie spółki na szczęście oparły się wpływom polityki. Wybór funduszy docelowych nie był już jakoś specjalnie wyszukany. Chciałem uniknąć dużych polskich firm w funduszu UniKorona Akcje, więc zdecydowałem się wesprzeć spółki dywidendowe (fundusz UniAkcje Dywidendowy ostatnio zmienił politykę i wycofał się z Turcji na rzecz Europy Zachodniej) oraz spółki z obszaru Europy Środkowo-Wschodniej, radzącej sobie w sferze giełdowej lepiej, niż Polska. Nie jest to dla mnie super istotny wybór. Najważniejsze to fakt, że mam tylko 30% w akcjach, a reszta to bardzo dobrze radzący sobie UniKorona Pieniężny. Moje obecne nastawienie za chwilę wyjaśnię.

>>Przeczytaj także: Najlepsze IKE 2015 w TFI – przegląd zwycięzców rankingów

NN Investment Partners

tabelka-nn-10-2016

ike-nn-10-2016

IKE w NN Investment Partners to konto mojej żony. Lubię myśleć, że jego konserwatywny charakter ma odzwierciedlać kobiece podejście do ryzyka w inwestycjach. No więc, jeżeli ja ryzykant trzymam tylko 30% w akcjach, to na jej koncie poziom ryzykownych papierów musi wynieść dużo mniej – np. okrągłe zero.

Pozycją wartą uwagi jest w tym portfelu fundusz NN Lokacyjny Plus, który za ostatni rok zyskał nawet więcej, niż UniKorona Pieniężny. Jest to możliwe tylko dzięki specjalnej obniżce opłaty za zarządzanie dla jednostek kupowanych w ramach IKE. Zamiast standardowej opłaty 1% dla „zwyczajnych” klientów, dla kont IKE jest to tylko 0,75%. To potwierdza moją sugestię z poprzedniego wpisu, że dla funduszy obligacji i pieniężnych opłata za zarządzanie może mieć zauważalny wpływ na stopę zwrotu funduszu.

A teraz do brzegu, czyli wracając do myśli z pierwszego akapitu. Dlaczego cały czas mocno niedoważam akcje w portfelach skoro wygląda na to, że pomyliłem się i ominąłem ostatnie 9 czy 10 miesięcy wzrostu na rynku akcji? To czy się pomyliłem czy nie jest kwestią względną. Krótkoterminowo to prawda – mogłem przetrzymać fundusze akcji te kilka miesięcy dłużej. Tylko, że sytuacja krótkoterminowa przestała mnie interesować. Bardziej zajmuje mnie sytuacja długoterminowa i dla niej będę nadal obstawał przy swoim. Kto ma rację pokażą dopiero kolejne miesiące, a może i lata.

Niemożliwością jest łapanie wszystkich górek i dołków na giełdzie. W związku z tym trzeba się decydować na sprzedaż, kiedy czujemy, że jest dla nas drogo i wspinamy się po tzw. ścianie strachu lub kupno, gdy czujemy, że ceny spadły do akceptowalnych przez nas poziomów. Ja zdecydowałem, że giełda polska (głównie pod postacią indeksów mWIG i sWIG), a przede wszystkim giełda amerykańska i giełdy zachodnioeuropejskie, zbliżają się do cyklicznego szczytu wycen spółek na nich notowanych. Dla przykładu, wskaźnik Cena/Zysk dla amerykańskiego indeksu S&P 500 jest grubo powyżej 20, czyli historycznie drogo! Hossa na rynkach rozwiniętych trwa już 8 lat!

sp500-pe-5lat

(źródło: www.ycharts.com)

Czy wysoka wartość wskaźnika C/Z jest automatycznym wyzwalaczem bessy? Absolutnie nie. Zyski spółek nie nadążające za ich wycenami giełdowymi to tylko jeden ważny element tej układanki. Równie istotny jest np. poziom stóp procentowych lub na przykład nietypowa sytuacja w jednym z sektorów gospodarki. Albo inne gwałtowne wydarzenie, jak znaczący konflikt zbrojny dotyczący czy dotykający w szczególności krajów rozwiniętych. To wszystko są te drobne nieprzewidywalne katalizatory zmiany kierunku rynku. Jednak podstawa bessy jest według mnie już zbudowana i są nią właśnie wysokie ceny akcji.

Nie ma wątpliwości, że ceny te mogą jeszcze rosnąć dalej, ale ile jeszcze? Każdy musi odpowiedzieć na to pytanie sobie sam. Jednym z moich ulubionych powiedzeń giełdowych jest: „wolę mniej zarobić, niż dużo stracić” i to właśnie miało miejsce w mijającym roku. Z mojego punktu widzenia szanse zarobienia pokaźnych pieniędzy na giełdzie są w tej chwili dużo mniejsze, niż szanse na spektakularną stratę. Chętnie kupię dużo akcji, ale dopiero jak będą tanie. Nie śpieszę się, do emerytury jeszcze dużo czasu, a i tak w tej chwili skupiam się na nadpłatach kredytu mieszkaniowego – ten to dopiero może ludzi zaskoczyć jak stopy procentowe wzrosną kilkukrotnie 🙁

>>Przeczytaj także: Wpłaty na IKE czy nadpłata kredytu hipotecznego?

(foto w nagłówku: pixabay.com/StockSnap)

Zapisz się na newsletter i pobierz bezpłatny poradnik o dywidendach. Żadnego spamu ani reklam, tylko informacje o wpisach na blogu.

lista mailingowa B2B obsługiwana jest przez FreshMail

Comments on this entry are closed.

  • Mateusz

    Pozdrów proszę swoją Szanowną Małżonkę ode mnie.