≡ Menu

Portfel giełdowy – podsumowanie 09/2014

Rok 2014 nie rozpieszcza polskich inwestorów. Jeszcze likwidację OFE dałoby się przełknąć, ale kropkę nad i, a raczej gwóźdź do trumny, wbił niejaki Putin i pogrążył ekonomicznie cały region na większą część roku. Na szczęście miesiąc wrzesień był już drugim z kolei pokazującym światełko w tunelu dla polskiej giełdy. Dzięki spokojniejszej sytuacji na Ukrainie mogły wreszcie zadziałać fundamenty spółek potwierdzone raportami kwartalnymi z przełomu sierpnia i września. Kilka spółek (na czele z Duonem i Forte) solidnie odbiło, na drugim z kolei końcu moja „inwestycja roku”, spółka Groclin, kontynuowała rajd na południe. Wyniki całego portfela przedstawiają się następująco:

Portfel giełdowy 09.2014

Dla statystyki podam, że od początku 2012 uzyskana stopa zwrotu to obecnie 71%. Wliczone są w to już:  zapłacony podatek, otrzymane dywidendy oraz dwie premie jakie wypłacam sobie z zysku pod koniec każdego (udanego) roku. Zysk z 2014r to dotychczas jedynie 6%.

Zmiany

W porównaniu z sierpniem z portfela znikły ECHO i Kruszwica. Pierwszą spółkę sprzedałem ponieważ stwierdziłem, że nie orientuję się w branży deweloperskiej i nie potrafię śledzić i oceniać wyników spółki. Dlaczego więc ją kiedyś kupiłem? Dla dywersyfikacji portfela i z powodu dobrych rekomendacji (trochę słabe argumenty jak na Inwestora, którym chciałbym zostać). Drugą spółkę sprzedałem po powiedzmy neutralnym raporcie półrocznym, nie widząc szans na jakieś dynamiczne zwyżki związane np. z zyskami płynącymi z niskich cen rzepaku na światowych giełdach. Pozyskane pieniądze zainwestowałem w przyjemną 7% dywidendę z PZU (wypłaty w październiku i styczniu), dokupiłem SMT, a resztę utopiłem w Groclinie próbując łapać spadający nóż. Jeżeli nie wiecie o czym piszę, spójrzcie na kurs spółki za ostatnie kilka miesięcy.

Groclin wymaga szczególnego komentarza. Ja cały czas naiwnie wierzę, że spółka ma potencjał wzrostowy, a obecne kolosalne spadki są po prostu kierowane emocjami, a nie rozsądnym myśleniem. Restrukturyzacja, kryzys ukraiński czy sprzedaż akcji przez prezesa Drzymałę skończą się, a wtedy zobaczymy wreszcie porządną firmę z branży motoryzacyjnej wykazującą zysk i sytuacja diametralnie się odwróci. Jedynym faktem, który mnie realnie martwi, jest trwające obecnie wyhamowanie w branży produkcji samochodów. Czekam na dwa kolejne raporty kwartalne i jestem gotów przyznać się do porażki, głupoty i lekkomyślności. Najwyżej odbiorę kolejną bolesną lekcję od rynku, a co za tym idzie będę znów odrobinę mądrzejszy. Więcej faktów na temat obecnej sytuacji Groclinu znajdziecie we wpisie podsumowującym wyniki za II kwartał: Komentarz do wyników spółek za I półrocze 2014.

Dalej zagadką jest dla mnie zachowanie SMT i Radpolu. Spółki zaprezentowały dobre raporty, mają dobre perspektywy, nie mają nic wspólnego z Ukrainą, a mimo to praktycznie nie ruszyły się z miejsca. Czekam na kolejne raporty. Jeżeli będą dobre to nie ma siły, kurs nie może stać w miejscu w nieskończoność.

Kryteria

Cały czas czytam i układam sobie w głowie kryteria oceny moich spółek zarówno pod kątem zakupu jak i pod kątem sprzedaży. Nie ulega dla mnie wątpliwości, że najważniejszym czynnikiem wpływającym na moje decyzje są i będą informacje ze spółek oraz dane makro z Polski i świata. Mając jednak na uwadze fakt, że inwestuję w akcje spółek, muszę patrzeć również na relację kursu akcji i realnych wyników finansowych. W tym celu dodałem do mojej miesięcznej tabeli popularny wskaźnik cena/zysk liczony za ostatnie 4 kwartały. Wiem, że jest on niedoskonały i opisuje raczej przeszłość, ale ma dwie podstawowe zalety: 1. jest bardzo zakorzeniony i powszechny w świadomości inwestorów, 2. mówi czy spółka jest droga czy tania. Chciałbym sprzedawać spółki gdy C/Z będzie się zbliżać do 20. W chwili obecnej mam świadomość, że Cyfrowy Polsat i Forte są drogie, ale prognozy na kolejne kwartały podpowiadają, żeby jeszcze się wstrzymać ze sprzedażą. CD Projekt pomijam, tu liczy się rok 2015 i Wiedźmin 3. Jak zwykle kolejne raporty kwartalne pokażą kto miał rację, a kto się mylił.

Z drugiej strony, wybierając spółki do zakupu, życzyłbym sobie, żeby były to podmioty z indeksu WIGdiv, czyli regularnie dzielące się z akcjonariuszami dywidendą. To dla mnie po prostu esencja inwestowania. Wykładam pieniądze, staję się współwłaścicielem przedsiębiorstwa, a ono dzieli się ze mną swoim zyskiem wypłacając mi co roku dywidendę. Proste i piękne. Reszta to spekulacja;)

Stop-loss, take-profit

Przez pewien czas zastanawiałem się czy nie wyznaczać sobie też granic typu stop-loss czy take-profit. Prawie każdy kurs i książka o giełdzie i inwestowaniu mówi o tym. Jest to jak punkt z dekalogu inwestora. Generalnie uważam, że są to bardzo mądre zlecenia pozwalające zapanować nad największym wrogiem inwestora, czyli chciwością. Pozwalają zastąpić emocje suchą dyscypliną; zabijają duszę hazardzisty obecną w każdym z nas. Dlaczego więc nie dodałem tych dwóch kolumn z cenami sprzedaży do mojej tabelki? Zdecydowałem się na inne podejście. Trzymam w portfelu dobre spółki, mające przed sobą rozwój. Dopóki w wynikach kwartalnych i prognozach zyski będą rosły nie widzę powodu, żeby sprzedawać. Moją granicą take-profit jest C/Z=20 (które nie wyznacza sztywno kursu akcji) oraz sytuacja gospodarcza makro. Moją granicą stop-loss jest z kolei nieprzewidziane do tej pory pogorszenie kondycji spółki, lub wyhamowanie dynamiki wzrostu. To jest właśnie sytuacja Groclinu – jeżeli wypadnie kolejny „trup z szafy”, lub kondycja firmy w 2015 dalej będzie zła, to będzie właśnie czas na mój stop-loss. Oczywiście w pierwszej kolejności nie należało tej spółki w ogóle kupować, ale na to spuśćmy już zasłonę milczenia.

Zapisz się na newsletter i pobierz bezpłatny poradnik o dywidendach. Żadnego spamu ani reklam, tylko informacje o wpisach na blogu.

lista mailingowa B2B obsługiwana jest przez FreshMail

Comments on this entry are closed.