≡ Menu

Portfele IKE: podsumowanie 2016r i zmiana strategii na koncie IKE Plus w 2017r

Patrząc na roczną stopę zwrotu indeksu WIG20 można odnieść wrażenie, że rok 2016 był dla polskiej giełdy udany. Bliższe prawdy byłoby jednak stwierdzenie, że był to kolejny dobry rok dla akcji polskich małych i średnich spółek, wsparty wzrostami spółek największych w miesiącu grudniu. Co więcej, wzrosty tych ostatnich były, moim zdaniem, czysto techniczne, czytaj: nie poparte żadną pozytywną zmianą w gospodarce czy wewnątrz tych firm.

Krótko mówiąc, kursy akcji dużych spółek wzrosły, ponieważ przedtem spadły. „Tabloidowe” nagłówki mówiące o hossie na WIG20, choćby ze znakiem zapytania, to nieporozumienie. Wystarczy zestawić wzrost naszej gospodarki w ciągu ostatnich 10 lat z wykresem głównego indeksu GPW w analogicznym okresie, żeby przekonać się gdzie tak naprawdę jesteśmy. Możemy mówić co najwyżej o lokalnej korekcie.

W tle były też kolejne wzrosty na giełdach rynków rozwiniętych, które spowodowały, że tamtejsze drogie akcje, stały się jeszcze droższe. Nie ma w tym nic dziwnego, to może jeszcze potrwać. Tym nie mniej, o ile działają nadal reguły rządzące wycenami spółek od ponad stu lat, nie powinno to być bardzo długo. Nie mówię tu o okresie czasu do rozpoczęcia bessy, tylko o czasie trwania dalszych wzrostów cen. Czy natomiast potem nastąpi załamanie czy może długoletni trend boczny tego nie wie chyba nikt.

Rok 2016 na naszych kontach IKE

Miniony rok był okresem, w którym wartość naszych kont IKE tylko nieznacznie wzrosła. Stało się tak za sprawą konserwatywnego lub bardzo konserwatywnego podejścia do ryzyka, ale chyba przede wszystkim na skutek braku jakichkolwiek wpłat. Mimo, że oszczędzamy od około 5 lat, jest to wciąż bardzo krótki okres w perspektywie emerytalnej. Wpłaty rzędu 10 tys. w skali roku nadal dałyby zauważalnie więcej, niż agresywna strategia bazująca głównie na funduszach akcji. Dlatego fakt braku wpłat od początku 2016r, wywarł największy wpływ na wartość obu portfeli w minionym roku.

Powyższe nie oznacza jednak, że plany emerytalne poszły w odstawkę. Jak już tłumaczyłem, obecnie moim ekonomicznym priorytetem jest jak najszybsza nadpłata kredytu mieszkaniowego. Im szybciej go spłacę, tym szybciej będę mógł wrócić do wpłat na IKE. Uważam, że jest to dla mnie szczególnie ważne w perspektywie zbliżającego się czasu wyższych stóp procentowych. Przykładowe podwyższenie stopy referencyjnej NBP do 4% przełoży się na 30% wzrost mojej raty, która, co gorsza, w większości (~80%) będzie się składać z części odsetkowej. Na szczęście ten czas nie nadejdzie bardzo szybko, jest więc pole do działania.

Pozbycie się kredytu hipotecznego jest integralną częścią mojego planu emerytalnego. Nadpłacam nie dlatego, że mi się to w tej chwili opłaca, ale przede wszystkim dlatego, że kredyt jest dla mnie obciążeniem i ryzykiem wiszącym nad budżetem domowym. Owszem, popełniłem nie tak dawno wpis o opłacalności takich nadpłat, ale podkreślam jeszcze raz: nie traktujcie spłat kredytu tylko w kategorii dobrego czy złego biznesu i stopy zwrotu z inwestycji. Nie wszystko da się przeliczyć na pieniądze. Naprawdę nie tędy droga.

IKE Union Investment

Ten portfel spełnił moje oczekiwania w minionym roku. Stało się tak nie tylko dlatego, że osiągnął 7,3% stopę zwrotu, ale przede wszystkim dlatego, że mam wewnętrzne przekonanie, że jego struktura była dobrze przemyślana. Nie mam poczucia, że zarobiłem zbyt mało względem tego co oferował rynek. Twierdzę tak dlatego, że wg. mnie portfel emerytalny IKE to nie jest miejsce na podejmowanie nadmiernego ryzyka celem maksymalizacji zysku, a takim ryzykiem zdecydowanie było obciążone inwestowanie w akcje w 2016r.

W związku z tym, że moje chłodne nastawienie do rynku akcji pozostaje w 2017r niezmienne, pozostaję przy alokacji 30/70 na korzyść funduszy bezpiecznych. Planuję jednak odwrócenie proporcji między UniAkcje: Nowa Europa, a UniAkcje Dywidendowy. Zwyczajowo poinformuję o tym na facebooku.

Aktualny skład i wyniki konta IKE Union Investment przedstawiają się następująco:

IKE Plus – NN Investment Partners

Nawet najlepsze IKE (patrz aktualny ranking) może dawać mierne wyniki, jeżeli portfel jest niewłaściwie skonstruowany. To co zrobiłem na koncie IKE Plus w zeszłym roku, jest jednym wielkim nieporozumieniem. I znowu, nie chodzi o stopę zwrotu, która wyniosła tylko 0,7%. Chodzi o bezsensowną, nieprzemyślaną alokację aktywów. Ze 100% w funduszach pieniężnych powinienem być w 100% pewny spadków, a przecież to niemożliwe. Zalecany przez Grahama portfel 30/70 bardziej już odzwierciedla realną sytuację. 30% szans na dalsze wzrosty, 70% szans na spadki.

W ramach usprawiedliwienia przed samym sobą muszę przyznać, że ubiegłoroczny błąd wynikał też z racji prowadzenia bloga i gdyby nie on, taka sytuacja nie miała by miejsca. Czasami staram się na siłę urozmaicać inwestowanie, żeby było ciekawiej i żeby było o czym pisać. W większości przypadków ma to jakiś sens, ale tym razem zdecydowanie tak nie było.

Na bardzo słaby wynik wpłynęła też mocno styczniowa strata funduszu NN Perspektywa 2040. Koniec stycznia był bardzo złym momentem na jego sprzedaż, ale mimo to cieszę się, że to zrobiłem i nie zamierzam do niego wracać. Moje powody tłumaczyłem w TYM wpisie rok temu.

Zmiana strategii dla IKE Plus

W związku z tym co napisałem, wracam do książkowego kanonu dla rynku w okolicach szczytu hossy, czyli 30% akcji, 70% papierów dłużnych. Nie będzie to jednak powielenie portfela Union Investment, a próba inwestowania wg. reguły na kształt EDCA (Enhanced Dollar Cost Averaging).

Zabrzmiało strasznie, a chodzi po prostu o trochę bardziej inteligentną metodę uśredniania. Każdy inwestujący regularnie w ten sam zestaw instrumentów chcąc nie chcąc stosuje metodę uśredniania (DCA). W jej czystej postaci, jestem jej przeciwnikiem, ponieważ uważam ją za (może trochę mocne słowo) bezmyślną. Kupowanie, czy słońce czy deszcz, czy noc czy dzień, zawsze tych samych papierów jest moim zdaniem niedobrym rozwiązaniem, dodatkowo wyłączającym myślenie. Dlatego wymyślono metodę rozszerzoną (Enhanced), której wariant chcę wypróbować.

W metodzie chodzi generalnie o to, żeby do regularnych, np. comiesięcznych wpłat, dodać jeszcze trochę analizy rynku i za jej sprawą zmieniać albo proporcje aktywów w portfelu albo wysokości wpłat, przeciwnie do zachowania się giełd.

Przykład:

W miesiącu nr 1 nasze aktywa są podzielone między akcje i obligacje w stosunku 50/50.

W miesiącach nr 2 i 3 mamy wzrosty na giełdach, ale alokacja naszych wpłat się nie zmienia.

Na skutek tych wzrostów, w miesiącu nr 4 zmieniamy proporcje na 60/40 na niekorzyść akcji, w myśl zasady: im drożej, tym mniej akcji kupujemy.

Analogicznie zamiast zmiany proporcji, można dostosowywać wielkość wpłat. Im taniej tym więcej wpłacamy, im drożej tym mniej.

Ja z racji tego, że na początku nie będę wpłacał nic, a później będą to równe wpłaty miesięczne, wybiorę ten pierwszy wariant. Pozostaje mi jeszcze ustalenie częstotliwości i wielkości zmian.

Jeżeli chodzi o wielkość, to 5% wydaje się być optymalne. 10% jednorazowo to już dużo, z kolei 1-3% to zbyt mało. Powiązane jest to oczywiście z częstotliwością. Zmiany comiesięczne i coroczne odrzucam jako skrajne i skłaniam się bardziej ku zmianom kwartalnym lub półrocznym.

W związku z tym, że graniczne proporcje portfela ustalam na 30/70 i 70/30, dojście z jednego do drugiego ekstremum 5% krokami zajęłoby minimalnie 4 lata (okres półroczny), lub 2 lata (okres kwartalny). Wybiorę częstotliwość kwartalną, ze względu na większą dokładność.

Pozostaje jeszcze określenie co uważam za wzrost i spadek na giełdzie w okresie kwartału, który spowoduje 5% zmianę alokacji.

opracowanie własne na podstawie danych stooq.pl

Jak wynika z powyższej tabeli, w większości kwartałów ostatnich 5 lat udało się osiągnąć ponad 5% zmiany wartości indeksu WIG. W związku z tym, jeżeli na koniec I kw. 2017r indeks WIG zmaleje o 5% i więcej, ja zmienię proporcje portfela IKE Plus na 35/65. Jeżeli WIG wzrośnie o 5%, proporcje pozostaną bez zmian. Jeżeli WIG zmieni wartość w granicach +/-5%, to alokacja pozostanie bez zmian.

Jeżeli zmiany w WIG-u w dwóch lub więcej kolejnych kwartałach nie przekroczą założonego progu, wtedy będę patrzył na okresy półroczne albo roczne. Jeżeli natomiast nastąpiłby jakiś krach typu -20% w jeden kwartał wtedy wartość zmiany dostosuję arbitralnie, jednorazowo, ręcznie.

Powyższe założenia oparte o WIG mają rację bytu tylko wtedy, gdy część akcyjną portfela IKE będę inwestował na polskiej giełdzie, a taki mam zamiar. O wyborze funduszy poinformuję wkrótce.

Krótko o perspektywie 2017

W dalszym ciągu nie widzę racjonalnych argumentów przemawiających za hossą na giełdach. Już prawie każdy wie, że wedle przyjętych standardów, giełda amerykańska i w trochę mniejszym stopniu giełdy zachodnioeuropejskie są przewartościowane. Trudno też przewidzieć co mogłoby być impulsem do dalszego pogłębiania obecnego stanu rzeczy. Czy na pewno będzie nim program inwestycyjny Trump-a i czy on w ogóle dojdzie do skutku i przejdzie przez kongres?

Wszelkie znaki na niebie i ziemi mówią, że USA powoli będzie wracać do normalności jeżeli chodzi o poziomy stóp procentowych, co nie powinno sprzyjać giełdzie na Wall Street.

Z drugiej strony, ten cały proces końca hossy może jeszcze długo potrwać. Polecam ciekawe spojrzenie na ceny akcji w USA pana Wojciecha Białka, w jednym z ostatnich wpisów na jego blogu.

W Europie, dla odróżnienia, panuje marazm przerywany od czasu do czasu niespodziankami typu Brexit czy kłopoty włoskich banków. Co będzie dalej? Czy rzeczywiście dożyjemy „helicopter money”? Oby nie.

Warszawska GPW to inna para kaloszy. Tu nie ma z czego spadać (WIG20), ale czy jest pod co rosnąć? Owszem, mamy cały czas silny sektor małych spółek, ale zakres jego wzrostów jest już mocno ograniczony. Jeżeli chodzi o spółki największe, zgromadzone w WIG20 to wcale nie jest lepiej. Indeksowi co prawda daleko do maksimów z 2007r – (czy ktoś je jeszcze pamięta?), ale bądźmy szczerzy, sam fakt tej różnicy nie spowoduje hossy.

Co mamy w WIG20? Energetykę, banki, KGHM i po dwie duże firmy z branży odzieżowej, telekomunikacyjnej i paliwowej. Chyba tylko odzieżówka ma szansę na wzrosty, pod warunkiem udanej ekspansji zagranicznej, reszta nie bardzo. Banki będą musiały się w końcu zmierzyć z kwestią frankową, co może mocno wpłynąć na poziom wypłacanych dywidend. Energetyka, to samo, ogromne inwestycje w zwiększenie mocy wytwórczych = brak dobrych dywidend = mało zachęt do kupna akcji. Telekomunikacja – owszem brak tu czynników politycznych, ale na czym oprzeć solidne wzrosty jeżeli panuje tak duża konkurencja i presja na ceny? Osobiście kibicuję Cyfrowemu Polsatowi i jego walce z zadłużeniem. Kurs KGHM porusza się wraz z notowaniami miedzi. Konia z rzędem temu, kto potrafi przewidzieć ich wysokość w perspektywie roku.

Nad wszystkim tym krąży widmo niezałatwionej sprawy OFE. Ich likwidacja nie spowoduje moim zdaniem nacjonalizacji części spółek albo ogromnej podaży akcji, ale na pewno odetnie kolejny i tak już niewielki strumyczek dopływu kapitału do polskiej giełdy. Trudno w tej chwili powiedzieć czy „nowe IKE” powstałe na gruzach OFE będą nowym dodatkowym bodźcem do wzrostów na giełdzie, a jeżeli rzeczywiście tak się stanie, to nie wcześniej jak za około dwa lata. Co do tego czasu?

(zdjęcie w nagłówku: pixabay.com/MIH83)

Zapisz się na newsletter i bądź na bieżąco z najnowszymi wpisami na blogu. Nie wysyłam spamu ani reklam!

lista mailingowa B2B obsługiwana jest przez FreshMail

Comments on this entry are closed.

  • Ja osobiście podchodzę do sprawy bardziej agresywnie i cały rok wpłacałem na IKE i IKZE. Moja obecna alokacja to 75% NN Akcji i 25% NN Obligacji. W sumie wyszedłem na tym +10%, głównie dzięki wzrostom na Akcjach. Przerzuciłem sporą część portfela w akcje na początku 2016 kiedy na rynkach panowało generalne zwątpienie i NN Akcji było chyba coś koło minus 12-15% rok do roku. Jakiś czas szło w dół, a potem ruszyło do góry.

    Moim zdaniem krótkoterminowe obawy o akcje mają mniejsze znaczenie jeśli myślimy o dlugim terminie. W horyzoncie 20-30 lat to czy będzie hossa czy bessa w 2017 czy nie jest tak bardzo istotne. Nie wydaje mi się żeby za rogiem stał jakiś wielki kryzys. Być może akcje są przewartościowane – ale raczej nie w Polsce.

    Poza tym co to znaczy przewartościowane? są warte tyle ile ktoś jest skłonny za nie zapłacić, nawet jeśli P/E jest na historycznych maksymach to nie oznacza to, że nie moze być wyżej za rok, a już w ogóle nie znaczy, że nie może być wyżej za 20-30 lat.

    • Dyskusja o zachowaniu się giełd i rynków makro jest jedną z moich najmniej ulubionych. Codziennie dziesiątki mądrych głów wypowiada się na temat tego co wzrośnie, a co spadnie – jak wiadomo z różnym powodzeniem.

      Tak jak napisałem, w dzisiejszej sytuacji wolę konserwatywny skład portfela funduszy inwestycyjnych, których zachowanie trudno jest mi przewidzieć.

      Ryzyko i związane z nim potencjalnie większe zyski wolę mieć pod własną kontrolą inwestując w konkretne spółki.