≡ Menu

Portfele IKE – aktualizacja Q1’17

Zaczynam szósty, a może siódmy rok oszczędzania na IKE, chociaż ostatnio właściwszym określeniem byłoby „posiadania IKE”, gdyż od roku przestaliśmy wpłacać tam pieniądze i zamiast tego przeznaczamy je na nadpłaty kredytu mieszkaniowego. Mimo tego zastoju będę trzymał się cyklu wpisów o IKE ponieważ o nich nie zapominam i nadal stanowią istotny, choć nie jedyny, klocek w naszym planie emerytalnym. Myślę, że za około 3-4 lata powinniśmy załatwić temat kredytu (jest nieduży w porównaniu ze standardowymi wartościami) i wrócić do wpłat na konto emerytalne. Tymczasem pieniądze na IKE pracują.

Na koncie w Union Investment TFI kwota oszczędności przewyższa sumę wpłat o 23%. Na pierwszy rzut oka, w skali 4 lat, wygląda to na podejrzanie mało. Szkopuł tkwi w tym, że wpłaty były dokonywane systematycznie przez (prawie) cały okres czasu, a nie tylko na początku. Żeby ocenić skuteczność takiego portfela, trzeba by go przyrównać np. do planu systematycznego oszczędzania na koncie oszczędnościowym.

Przykład:

Mając 10tys. PLN kapitału początkowego zaczynamy systematycznie oszczędzać wpłacając co miesiąc 300PLN.

Konto jest oprocentowane na 5% rocznie z miesięczną kapitalizacją odsetek. Podatku brak.

Po 3 latach wpłat uzyskamy 23289 PLN, w tym 2489PLN odsetek, co stanowi 11,9% zwrotu z wpłaconego kapitału, który wyniesie w sumie 20800PLN.

Podobnie zachowywało się początkowo moje konto w TFI – właśnie jak 5% konto oszczędnościowe. W latach 2013-15 stopa zwrotu to 12% w 3 lata. Potem, w ciągu 2016r włączyły się dopalacze na rynku akcji i w ciągu piętnastu kolejnych miesięcy oszczędności, już bez wpłat, urosły niemal drugie tyle + 11%. Razem 23%.

Nadal trudno stwierdzić czy to dużo czy mało. Na pewno dużo więcej niż na standardowym koncie oszczędnościowym, ze względu na niskie stopy procentowe panujące na rynku od kilku lat. Być może trochę mało jak na strategię mieszaną na względnie rosnącym rynku akcji. Szczególnie zeszły rok można by uznać za porażkę, ponieważ fundusze akcji urosły bardzo znacznie, a ja zredukowałem ich ilość na jego początku do 30% portfela.

Uważam jednak, że zwiększenie ich udziału teraz byłoby jeszcze większym błędem – niezależnie od tego jak rzeczywiście zachowają się rynki. Chodzi o psychologię i konsekwencję w inwestowaniu. Mam silne przekonanie co do tego gdzie się znajdujemy jeżeli chodzi o hossę na rynkach rozwiniętych i nie zmieniło się ono od zeszłego roku. Czy powinienem nagle zmieniać swoje ostrożne nastawienie tylko dlatego, że kursy akcji poszły w górę? Pokażę to Wam na przykładzie sytuacji indeksu WIG z lat 2000-2009.

Obecnie, w 2017r mamy siódmy rok mocnej hossy na rynku amerykańskim i umiarkowanej hossy na rynku krajowym (nie mówię o dużych spółkach z WIG20). Na powyższym historycznym wykresie odpowiada to mniej więcej sytuacji z roku 2006. Wyobraźcie sobie takiego ostrożnego inwestora, któremu w tamtym momencie zapala się ostrzegawcza lampka i sprzedaje większość funduszy akcji. I zaczynają się problemy. Wbrew jego przewidywaniom rynki idą ostro w górę. W mediach propaganda sukcesu, koledzy z pracy na maksa zaangażowani w akcje liczą krociowe zyski, a on czuje się jak frajer oglądający uciekające pieniądze, mimo że w głębi czuje, że na rynku, patrząc historycznie, jest już dość drogo.

Po kolejnym roku hossy w końcu pęka i wchodzi na rynek zwiększając zaangażowanie w akcje z 30% do 70%. Czuje się świetnie bo wreszcie jest po stronie zarabiających. Co się dzieje w kolejnym roku nie wymaga tłumaczenia. Ostrożny inwestor, który złamał swoje zasady, budzi się z ręką w nocniku. Jak mocno się zmoczy zależy znów od jego silnej woli i powrotu trzeźwego myślenia. Gdyby wytrzymał przy swojej oryginalnej strategii, po 3 latach hossy i krachu byłby w 2009r na zero, ze świetną pozycją startową przed kolejnymi wzrostami.

Nie chcę powtórzyć losu takiego inwestora, mimo że obecna sytuacja nie jest aż tak jaskrawa jak ta sprzed 10 lat. Nie wiemy czy szykuje się jakaś bańka, a stopy procentowe są dużo niżej niż wtedy. Nie ma jednak co ukrywać, że jesteśmy bliżej szczytu niż dołka patrząc na ceny akcji, poziom bezrobocia, kierunek inflacji i dynamikę PKB. Zostaję więc przy swoich 30% funduszy akcji i 70% funduszu pieniężnego i powtarzam sobie:

Nie oglądaj się na innych, nie porównuj z benchmarkami, tylko rób swoje. Współzawodnictwo, ściganie się z innymi, to w inwestycjach droga do porażki.

Podobne nastawienie panuje w portfelu NN Investment Partners

Zmiana bezsensownej strategii trzymania 100% w funduszach pieniężnych w 2016r, na 30% funduszy akcji w 2017r od razu przyniosła efekt. Skoro nie wiadomo na pewno jak będzie wyglądała przyszłość, nie wolno obstawiać żadnego ze skrajnych scenariuszy, stąd moje myślenie w roku ubiegłym było głupie i błędne, już to ostatnio tłumaczyłem.

Pisałem też, że w portfelu IKE Plus będę zmieniał alokację akcji przeciwnie do zachowania się rynku. W pierwszym kwartale bieżącego roku WIG wzrósł o około 10%. W związku z tym powinienem zmniejszyć zaangażowania w akcje. Poziom 30% jest jednak poziomem minimalnym, więc nie zmieniam nic.

Jeżeli jesteś zainteresowany/zainteresowana oszczędzaniem na emeryturę na koncie IKE w Towarzystwach Funduszy Inwestycyjnych (TFI), zachęcam do lektury mojego ostatniego rankingu tych kont pod TYM adresem.
Zapisz się na newsletter i pobierz bezpłatny poradnik o dywidendach. Żadnego spamu ani reklam, tylko informacje o wpisach na blogu.

lista mailingowa B2B obsługiwana jest przez FreshMail

Comments on this entry are closed.