≡ Menu

Portfele IKE, a rynki zagraniczne.

istanbulUbiegłotygodniowy wyrok Trybunału Konstytucyjnego boleśnie przypomniał wszystkim zainteresowanym, że OFE i ZUS to jedna i ta sama państwowa czarna dziura. Oznacza to, że rządzący bez większego skrępowania będą mogli sięgnąć po resztę tych pieniędzy, gdy zajdzie taka potrzeba, np. zagrozi nam przekroczenie 60% progu zadłużenia na skutek planowanych wydatków socjalnych. Ważniejsze jednak od samego faktu „znacjonalizowania” naszych oszczędności, jest fakt skąd konkretnie zostaną one zabrane. Po ostatnim skoku na kasę, o przepraszam, reformie emerytalnej, z rynku zabrano i umorzono 150mldPLN obligacji skarbowych. Oznacza to, że obecnie w II filarze pozostały głównie akcje rynku polskiego i rynków zagranicznych. Co oznaczałaby druga „reforma”? Ogromną nadpodaż akcji, w tym również małych i średnich spółek – krótko mówiąc, kolejną katastrofę dla GPW. To nie byłoby już nawet bicie leżącego, to byłoby wbijanie kolejnych gwoździ do trumny naszego rynku.

Kłopoty IKE

Od samej oceny sposobu rozporządzania naszymi oszczędnościami z drugiego filaru, ważniejszy jest dla mnie potencjalny wpływ tej wciąż hipotetycznej sytuacji na nasze oszczędności w IKE. Znakomita ich większość jest ulokowana w funduszach inwestycyjnych, posiadających przecież w portfelach polskie akcje. Masowa, wymuszona sprzedaż pozostałych aktywów OFE dosłownie zrujnowałaby nasze emerytalne skarbonki poprzez zwyczajną nadpodaż papierów na giełdzie i gwałtowny spadek cen akcji na tym niepłynnym rynku. Idąc jeszcze dalej, likwidacja OFE doprowadziłaby do kolejnego spadku obrotów na giełdzie (brak dopływu nowego kapitału), do spadku ilości debiutów, co w efekcie dałoby wszystkim ostateczny impuls do przeniesienia inwestycji na rynki zagraniczne. Tak naprawdę to wszystko już się powoli dzieje. Szkoda, że odbywa się to równolegle w czasie do przyzwoitego rozwoju polskiej gospodarki. Giełda to naprawdę jeden z tych przypadków, gdzie Polska jest rzeczywiście w ruinie;)

IKE za granicą

Takie mam pesymistyczne przemyślenia na temat IKE, a myśl o przenoszeniu się w większości do funduszy akcji zagranicznych wcale nie jest dla mnie taka kusząca. Chciałbym to uzasadnić na przykładzie moich aktualnych inwestycji na IKE.

Przykład I: UniAkcje Dywidendowy

Idea inwestycji w ten fundusz była oczywista. Chodziło o dobre spółki, regularnie wypłacające dywidendę. Miało to dać lepsze wyniki niż zwykły uniwersalny fundusz polskich akcji. W swoim rozumowaniu (wrzesień 2014) nie sprawdziłem jednej istotnej rzeczy i popełniłem kardynalny błąd. Okazuje się, że mój fundusz inwestuje również w spółki dywidendowe z rynku… tureckiego. Można powiedzieć wiele dobrego o tamtejszym regionie, ale na pewno nie to że jest stabilny w sensie polityczno-militarnym. W tym momencie chciałbym zadać sobie pytanie. Czy ja rzeczywiście jestem w stanie na bieżąco śledzić i oceniać wydarzenia polityczno-gospodarcze w Turcji i na tej podstawie podejmować decyzje inwestycyjne pod kątem emerytury? Wojna w Syrii, zamachy bombowe, uchodźcy, sprawa Kurdów, to nie jest klimat do długoterminowych inwestycji. Całe szczęście (dla inwestorów) wybory wygrała teraz partia Erdogana gwarantująca w pewien sposób stabilne rządy. Chwilowo jest więc lepiej. No ale nie można opierać swoich decyzji na takim przypadku. Dla mnie to nieakceptowalne ryzyko i na tą chwilę jestem zdecydowany wysiąść, tylko muszę znaleźć sensowną alternatywę. Łatwo nie będzie.

Przykład II: NN Perspektywa 2040

Wybrałem ten fundusz na start do mojego nowo założonego konta ING/NN Investment. Chodziło tu o moje lenistwo przy wyborze składu portfela i chęć pokazania pewnego pomysłu na długoterminowe inwestowanie.
Tak tytułem dygresji: już gdzieś sygnalizowałem, że sam pomysł inwestowania w fundusz cyklu życia jakim jest NN Perspektywa, gdzie zmiana alokacji odbywa się nie w zależności od sytuacji gospodarczej, ale w zależności od wieku oszczędzającego jest co najmniej dyskusyjny. Z drugiej strony trudno mu odmówić logiki, w której np. blisko emerytury inwestujemy bardzo bezpiecznie.
Czy moja inwestycja w NN Perspektywa to był dobry pomysł? Na dzień dzisiejszy (12.11) sześciomiesięczna stopa zwrotu -4,5% dla funduszu mieszanego nie zachwyca, no ale zrzućmy to na karb zbyt krótkiego okresu oceny – za ostatni rok fundusz jest jednak na plusie.

Ja chciałbym jednak mówić o inwestowaniu na rynkach zagranicznych. NN Perspektywa 2040 w 41% inwestuje w akcje i obligacje rynków zagranicznych. Japonia, Europa Środkowa i Wschodnia, Europa Zachodnia, USA. Mamy tu bardzo szeroką dywersyfikację regionalną. I tu przychodzi pytanie do samego siebie. Dlaczego fundusz osiągnął taki, a nie inny wynik w ostatnim okresie? Czy ja na podstawie dostępnych informacji w postaci Karty Funduszu czy Sprawozdania Finansowego jestem w stanie cokolwiek powiedzieć o jego przyszłych zyskach? To pytania całkowicie retoryczne. Kupując jednostki funduszu składającego się z takiego konglomeratu akcji-obligacji-polsko-zagranicznych zgadzamy się na jazdę bez trzymanki, zupełnie bez naszej kontroli. Trzeba by być zawodowym ekonomistą albo analitykiem rynków globalnych, żeby na podstawie ogólnego składu portfela wyciągnąć jakieś wnioski. Co ja wiem o sytuacji gospodarczej Japonii? Jakie są stopy procentowe na Węgrzech? Czy będzie wojna w Turcji?

Zobaczcie jak wielką dodatkową niepewność wprowadzamy w nasze inwestycje. Po drugie, taka sytuacja nie pozwala nam uczyć się na błędach i wyciągać wniosków z przeszłości. Czy ja za kilka lat, w przypadku nieudanych inwestycji w ciemno, też będę krzyczał: przebrzydli banksterzy oddajcie pieniądze które mi ukradliście? Nie zgadzam się na brak kontroli nad moimi pieniędzmi. Jedyną osobą, która ponosi odpowiedzialność za wynik moich inwestycji mam być ja. Nikt tej odpowiedzialności ze mnie nie zdejmie. A jeżeli tak, to muszę mieć choć częściowe pojęcie o tym w co inwestuję i dlaczego.

Selekcja

No więc mam dylemat: inwestowanie na znanym, ale powoli tonącym rynku polskim czy gra w ciemno na rynkach zagranicznych? Do głowy przychodzi mi słowo, które pomogło mi w portfelu giełdowym: selekcja. Myślę sobie, że mimo wszystko nadal bardziej bezpieczne jest inwestowanie na znanym rynku polskim. Z zasady jestem giełdowym fundamentalistą, a stan naszej gospodarki napawa mnie optymizmem. Należy jednak umiejętnie rozłożyć to ryzyko i wybrać sobie dodatkowo jeszcze jeden, góra dwa konkretne rynki zagraniczne i tam włożyć mniejszą część pieniędzy. Ze względu na dostępność informacji i przewidywalność, myślę przede wszystkim o USA i Europie Zachodniej. Pod tym kątem będę układał portfele na rok 2016. Koniec eksperymentów i błędów początkujących. Czas na jakąś do końca przemyślaną strategię. Tym bardziej, że moje finanse będą w najbliższym czasie pod dużą presją i nie będzie mnie stać na odkładanie na emeryturę IKE, aż tyle co do tej pory.

PS. Podsumowanie portfeli w liczbach, razem z wykresem itp. zrobię za półtora miesiąca, na koniec roku.

Jak zwykle przypominam, że powyższy tekst jest moją prywatną opinią i nie stanowi żadnej rekomendacji inwestycyjnej. Bardzo proszę nie sugerować się tym co piszę, tylko krytycznie przeanalizować i wyciągnąć własne wnioski.

Zapisz się na newsletter i pobierz bezpłatny poradnik o dywidendach. Żadnego spamu ani reklam, tylko informacje o wpisach na blogu.

lista mailingowa B2B obsługiwana jest przez FreshMail

Comments on this entry are closed.