≡ Menu

Kilka słów o szufladkowaniu inwestycji.

Czytając moje dwa ostatnie wpisy na temat Portfela Giełdowego i Portfeli IKE można odnieść wrażenie, że cierpię na pewnego rodzaju rozdwojenie jaźni. Najpierw (po raz kolejny) piszę o przewartościowaniu na rynkach akcji i zbliżającej się bessie, a chwilę później prezentuję swój portfel pełen akcji małych i średnich spółek, w kilku przypadkach co najmniej kontrowersyjnych i ryzykownych. Czy to z mojej strony nonszalancja, głupota czy może da się to jakoś wytłumaczyć?

Mentalne księgowanie

Ludzie ogólnie mają tendencję do szufladkowania rzeczy. Segregowanie rzeczywistości, posługiwanie się uproszczeniami i stereotypami bardzo ułatwia życie, ale wiadomo, że często nie jest prawdziwe, a nawet bywa szkodliwe. Nie inaczej jest ze szczególną grupą ludzi jaką są inwestorzy. Jeżeli chodzi o oszczędności i inwestycje dzielimy je na różne rachunki i konta celowe, różne klasy aktywów, różne terminy inwestycji, na każdą patrząc z osobna. Nie jest to może stricte to samo szufladkowanie co w sensie potocznym, ale jego cel i przyczyny są podobne.

Generalnie, w przypadku finansów, tak jak i w życiu, brakuje nam spojrzenia całościowego. Takiego obrazu z lotu ptaka wszystkiego co posiadamy. Co z tego wynika?

John Nofsinger w książce „Psychologia Inwestowania” pisze:

Zdecydowana większość inwestorów umieszcza każdą inwestycję na osobnym rachunku mentalnym. Jednym z efektów mentalnego księgowania jest pomijanie interakcji zachodzących pomiędzy poszczególnymi kontami, co negatywnie wpływa na konstrukcję portfela

oraz

Ryzyko związane z rynkiem akcji nie ma praktycznie żadnych korelacji z innymi rodzajami ryzyka ekonomicznego, jak to związane z wynagrodzeniem za pracę czy wartością posiadanej nieruchomości. Dodatkowy rodzaj ryzyka związany z inwestycjami w rynek akcji prowadzi do dywersyfikacji całego portfela ryzyk finansowych danej osoby. Jednakże jeśli traktujemy elementy portfela w sposób odrębny, jak to zwykliśmy robić, ryzyko inwestowania w akcje wydaje się nam zdecydowanie większe niż związane z wynagrodzeniem za pracę czy wartością nieruchomości.

Autor sugeruje, że nasze oszczędności, inwestycje, nieruchomości, ruchomości, kredyty, a nawet praca, to jeden worek z pieniędzmi, które powinniśmy liczyć w całości. Posiadanie każdego ze składników wiąże się z określonym ryzykiem. Co gorsza, te ryzyka mogą być ze sobą powiązane. Dlatego podejmując każdą decyzję czy to w sprawie inwestycji w akcje czy w sprawie zakupu mieszkania na kredyt, zawsze powinniśmy rozpatrywać jej sensowność, zyskowność i ryzyko, na tle całego majątku. Kluczem do tego myślenia jest nasz prywatny rachunek zysków (i strat) oraz dywersyfikacja ryzyka. Oddzielając inwestycje jedne od drugich i wkładając do oddzielnych „mentalnych szufladek” możemy stracić z oczu ich efektywność i/lub ponieść niepotrzebne ryzyko w skali całego portfela.

Dobry przykład takiego myślenia to zestawienie słabo oprocentowanej lokaty (np. 2% w skali roku) i kredytu na samochód (np. 20% w skali roku). Jestem przekonany, że znajdzie się w Polsce parę osób, które mając na głowie pewien kredyt konsumpcyjny, lokuje zaskórniaki na bliżej nieokreśloną przyszłość na
ROR-ze, koncie oszczędnościowym czy lokacie. Oszczędności wkładane są do jednej szufladki, a raty kredytu do drugiej. Gdzie tu sens?

Trochę inny przykład to kupowanie np. w ramach IKE funduszu uniwersalnego polskich akcji, inwestującego głównie w WIG20 oraz równolegle trzymanie na koncie maklerskim akcji spółek dywidendowych z tego indeksu. Obie inwestycje osobno mają swój sens, ale gdy należą do jednej osoby razem zwielokrotniają jej ryzyko inwestycyjne.

Magiczne słowo – dywersyfikacja

W ten sposób chciałem właśnie wytłumaczyć moje ryzykowne inwestycje giełdowe blisko szczytu koniunktury. Mój majątek to przede wszystkim mieszkanie obciążone niedużym kredytem, poduszka finansowa na kilka miesięcy życia w postaci lokat, kont oszczędnościowych i funduszy pieniężnych, konta IKE z przewagą funduszy bezpiecznych, a na końcu pewna ilość akcji. Kredytów gotówkowych brak. Dopiero w takim ujęciu należy oceniać moje ryzyko.

Czy posiadanie przemyślanego portfela różnorodnych akcji polskich spółek, stanowiącego kilka % majątku netto to duże czy małe ryzyko w obecnej sytuacji? Co by się stało gdyby te akcje straciły 90% swojej wartości? Czy katastrofa w tej jednej z szufladek odbiłaby się znacząco na mojej sytuacji życiowej? No na pewno ucierpiałaby moja duma inwestora;).

Patrząc z drugiej strony, trochę przewrotnie zapytam czy zgodziłbym się na ryzyko utraty zysków gdybym wszystko trzymał w bankach? Przecież nie mam pojęcia czy i kiedy skończą się wzrosty na giełdzie oraz jak będzie wyglądało przyszłe oprocentowanie kont w stosunku do inflacji. Inwestowanie na giełdzie może być więc pewną szczególną formą dywersyfikacji ryzyka.

Żeby nie było zbyt pięknie dodam, że tak skonstruowany portfel jest narażony na jedno mało prawdopodobne, ale poważne niebezpieczeństwo. Wszystkie moje oszczędności i inwestycje opierają się na polskiej złotówce i sile polskiej gospodarki i polskiego państwa. Tak samo jak moja praca zarobkowa. Z tej perspektywy, brakuje dywersyfikacji geograficznej i walutowej. I tu jest robota do zrobienia. Prawdopodobnie część pieniędzy powinna być wymieniona na dolary albo franki. Być może przydałoby się jakieś złoto lokacyjne.

Przekonanie, że żyjemy w bezpiecznych czasach i wszystko do końca naszego życia będzie dobrze może okazać się naiwne. Mało kto już pamięta ile kryzysów było w XX wieku i nie mówię tylko o tych finansowych. Patrząc pod tym kątem trzeba inwestować też w siebie, w wiedzę i umiejętności. Wtedy będziemy w stanie poradzić sobie w każdych okolicznościach, niezależnie od stanu posiadania.

Przejrzyjcie proszę swoje finanse pod kątem zysków i kosztów oraz pod kątem dywersyfikacji. Czy na pewno wszystko jest tam zgodne z matematyką i logiką? Czy Wasze ryzyko finansowe jest odpowiednio rozłożone? Dajcie znać co na ten temat myślicie w komentarzach pod wpisem i na facebooku. Nie są to łatwe sprawy, ale warto im poświęcić chwilę zastanowienia.

Jeżeli podobał Wam się ten artykuł kliknijcie proszę odpowiednią ikonkę na pasku z lewej strony ekranu i udostępnijcie innym do przeczytania. Zachęcam też do polubienia bloga na Facebooku i zapisu na newsletter. Dzięki!

Zapisz się na newsletter i pobierz bezpłatny poradnik o dywidendach. Żadnego spamu ani reklam, tylko informacje o wpisach na blogu.

lista mailingowa B2B obsługiwana jest przez FreshMail

Comments on this entry are closed.

  • Fajny wpis. Od niedawna dopiero zacząłem bardziej śledzić moje finanse i analizować i szukać jak tu bardziej coś zaoszczędzić.

    • Dzięki Piotr. Za kilka dni będzie myślę fajny wpis jeżeli chodzi o lokowanie oszczędności. Akcje i giełda są ważne i pociągające, ale to nie wszystko.