≡ Menu

Uśrednianie ceny zakupu jednostek funduszu. Metoda nie całkiem doskonała. (obliczenia)

WIG uśrednianieMoja ostatnia dyskusja z Filipem z 10 procent rocznie sprowokowała mnie do zajęcia się tematem  inwestowania metodą uśredniania cen zakupu, czyli systematycznego i długoterminowego kupowania tego samego instrumentu (akcji, jednostek TFI, ETF) za stałą kwotę pieniędzy. Uśrednianie jest często opisywane jako bardzo dobry sposób na minimalizację ryzyka inwestycyjnego, dzięki któremu nie musimy się przejmować aktualną sytuacją rynkową i nie musimy za bardzo znać się na giełdzie – i tak wyjdziemy na swoje. Co więcej, zdaniem niektórych doradców (a może pośredników?) finansowych, stosując tą metodę możemy zarobić ponadprzeciętnie! Ja oczywiście nie byłbym sobą gdybym nie zechciał tego sam przeanalizować i przeliczyć. W sprawach finansowych jestem wyjątkowo nieufny i podejrzliwy. Zanim się zdecyduję na jakieś rozwiązanie lubię sam sprawdzić co w trawie piszczy. A więc dzisiaj piszę o uśrednianiu.

Uwaga: Na temat metod uśredniania można by napisać doktorat. Ja zajmuję się jego najprostszą formą: inwestowanie stałych kwot w regularnych, niedużych odstępach czasu, w ten sam instrument finansowy. 

Skąd się bierze potrzeba?

Po pierwsze, inwestowanie na emeryturę czy inny długoterminowy cel wymusza systematyczność wpłat w długim okresie czasu. Mało jest przecież ludzi, którzy od razu mają kilkadziesiąt-kilkaset tysięcy wolnej gotówki do wpłaty na początek. Pozostali muszą więc ciułać przysłowiowy grosz do grosza odkładając oszczędności z pensji. Druga przyczyna to brak odpowiedniej wiedzy i niechęć albo brak czasu do zajmowania się swoimi finansami, a przecież uśredniając, teoretycznie nie musimy się niczym przejmować i musimy poświęcać na to tylko minimum czasu, więc metoda wydaje się być bardzo wygodna. Trzeba powiedzieć, że w teorii brzmi to atrakcyjnie. Sprawdźmy zatem czy tak samo dobrze wygląda w praktyce.

Jakiej stopy zwrotu możemy się spodziewać?

Chciałbym się skupić na inwestowaniu w jednostki funduszu akcji, ponieważ na takim przykładzie jestem w stanie najlepiej pokazać efektywność uśredniania (duża zmienność wartości jednostek w czasie). Robię to na realnym przykładzie ponieważ często występuje różnica między finansową teorią i praktyką. Na użytek tego wpisu wybrałem fundusz Unikorona Akcje, notowany na rynku od 1997 roku. Fundusz ten bardzo dobrze odzwierciedla długoterminową sytuację na polskiej giełdzie – jest zbliżony wynikami do indeksu WIG i czołowych funduszy polskich akcji.

WIG vs Unikorona Akcje

Z powyższego wykresu wynika, że gdybyśmy zainwestowali jednorazowo 100% pieniędzy w Unikorona Akcje w lutym 1997r i wypłacili w lipcu 2015r zarobilibyśmy 277 procent kwoty początkowej (pomijając podatek Belki). Stopa zwrotu z WIG w analogicznym okresie wyniosła 198 procent.

My jednak chcemy się dowiedzieć ile możemy zarobić na systematycznym inwestowaniu, a nie na metodzie „kup i trzymaj”. Żeby odpowiedzieć na to pytanie musimy zrobić ważne założenie w postaci dat rozpoczęcia i zakończenia inwestycji. Dlaczego ono jest takie ważne? W realnych inwestycjach zawsze musimy zacząć w określonych warunkach rynkowych (początek hossy, szczyt hossy, bessa itp.). Zawsze musimy też gdzieś skończyć, nie będziemy przecież oszczędzać przez 100 lat. Dla większości z nas długi termin to horyzont 10 lat (nowe mieszkanie), 20 lat (dla dzieci na start), 30 lat (emerytura). Od tego jak będzie przebiegać koniunktura w tym okresie, zależy wynik naszej inwestycji. Weźmy choćby przykład „suwaka” OFE, gdzie towarzystwa emerytalne są prawnie zobowiązane do systematycznego przesuwania pieniędzy do teoretycznie bezpieczniejszego ZUS na 10 lat przed naszą emeryturą. Chodzi o to żeby na koniec oszczędzania uniknąć sytuacji, w której stracimy np. 50% oszczędności naszego życia ponieważ akurat zdarzy się wielki krach i wyceny akcji i jednostek funduszy polecą dramatycznie w dół.

Do analizy wybrałem trzy realne sytuacje:

  1. Zaczynamy w 1997r (niskie poziomy WIGu) i kończymy w 2007r (szczyt hossy). Po drodze brak wyraźnych lokalnych dołków, cały czas trend boczny + gwałtowna hossa.
  2. Zaczynamy w 1997r, kończymy w 2015r – pełen realistyczny przebieg ostatnich 18 lat na naszej giełdzie
  3. Zaczynamy w 1997r i mamy pecha bo kończymy w marcu 2009r, w samym dołku bessy.
  4. Zaczynamy na samym szczycie w 2007r i kończymy dziś, w 2015r. Najpierw bessa, potem powolny wzrost, przerwany korektą w 2011r (kryzys w Grecji)

Na użytek obliczeń w Excelu przyjąłem, że wpłata będzie się odbywać co 20 dni notowań, czyli mniej więcej raz w miesiącu. To powinno odzwierciedlić typową sytuację osoby regularnie odkładającej oszczędności z comiesięcznej pensji. W celu pokazania skali oszczędności, założyłem stałe wpłaty po 100PLN w przeciągu całego czasu trwania inwestycji. Jako oczywisty przyjmuję również fakt braku opłat manipulacyjnych w funduszu – cała wpłacana kwota zasila nasze konto.

Jeżeli nie jest to dla Ciebie tak oczywiste przeczytaj proszę wpis:

Fundusze inwestycyjne bez opłat A.D. 2015

Sytuacja 1. Zaczynamy nisko, realizujemy zysk na samym szczycie (1997-2007)

W okresie 02.1997 – 07.2007 fundusz Unikorona Akcje osiągnął stopę zwrotu równą 347%. Podobnie miała się sytuacja na szerokim rynku – WIG wzrósł o 273% procent. A jak wygląda nasza inwestycja metodą uśredniania?

Suma wpłat: 13100 PLN
Końcowy stan konta: 48543 PLN
Zysk brutto: 270%

Zwróćmy uwagę, że mamy tu do czynienia z niezwykle korzystną sytuacją: przez pierwszą połowę okresu inwestowania (1997-2003) mieliśmy trend boczny pozwalający na akumulację jednostek TFI po niskich cenach. Następnie, gdy nadeszła gwałtowna hossa, ten zgromadzony kapitał bardzo silnie zaprocentował. Z kolei jednostki kupione już w trakcie hossy 2003-2007 nie dały aż tak dużej stopy zwrotu, ze względu na coraz wyższą cenę zakupu. Mimo to, kwota z dosłownie każdej wpłaty zaprocentowała dodatnio, nawet ta wpłacona w czerwcu 2007r, tuż przed samym szczytem. Jest to sytuacja idealna. Mimo, że uśrednianie dało prawie 80% zysku mniej w ciągu 10 lat, w porównaniu do wpłaty jednorazowej, jest to bardzo duży zwrot przy tak minimalnym wysiłku inwestora. Wszystkim życzę takich inwestycji, a przy okazji wytrwałości.

Sytuacja 2. Długoterminowy trend wzrostowy z gwałtowną hossą i bessą (1997-2015)

Ta sytuacja dokładnie odzwierciedla wygląd naszego rynku i potwierdza tezę, że w długim okresie czasu ceny na giełdach rosną. W całej swojej historii, a więc w latach 1997-2015 Unikorona Akcje osiągnął 277-procentową stopę zwrotu. W tym samym okresie WIG wzrósł o 198 procent. Nie jest to przypadek potwierdzający regułę. Fundusze akcji wcale nie pokonują indeksów giełdowych tak często. Dla kontrprzykładu NN Akcji (dawniej ING Akcji) uzyskał w zbliżonym okresie 195%, a PZU Akcji Krakowiak tylko około 100%. Wynik jest też mocno zależny od tego w jakie spółki fundusz z założenia inwestuje. Jeżeli będą to duże spółki z WIG20, to wyników funduszu nie można przecież porównywać z WIG-iem. Tu przydaje się podstawowa wiedza na temat danego funduszu czerpana np. z dokumentów takich jak: Kluczowe Informacje dla Inwestorów czy Karta Subfunduszu.

Wyniki inwestycji metodą uśredniania:

Suma wpłat: 23200 PLN
Końcowy stan konta: 53017 PLN
Zysk brutto: 128%

Sami przyznacie, że jak na 18-letnią inwestycję wynik nie jest imponujący. To jest właśnie cena bezpieczeństwa i nie interesowania się własnymi pieniędzmi. Oczywiście jeżeli ktoś akceptuje takie warunki gry to super, przecież nadal jest to znacznie (~1,4x) więcej, niż na średnio-5% lokacie. Pozostaje tylko kwestia szczęścia co do wyboru momentu wypłaty. W danym przykładzie mamy akurat hossę, w przeciwnym wypadku (nagły krach) wynik mógłby być nawet kilkadziesiąt procent niższy.

Sytuacja 3. Zaczynamy nisko, w przypływie paniki sprzedajemy w dołku bessy (1997-2009)

W ciagu tych 12 lat Unikorona Akcje zarobiła 74%.

Wynik naszego portfela prowadzonego metodą uśredniania:

Suma wpłat: 15200 PLN
Końcowy stan konta: 20200 PLN
Zysk brutto: 33% (sic!)

Wcale nie jest to najgorszy scenariusz. Myślę, że dość częstą sytuacją była jeszcze gorsza. Inwestorzy kupowali na samym szczycie w 2007r i sprzedawali w samym dołku 2008-2009 – to podobno bardzo powszechne zachowanie drobnych inwestorów, którzy nie wytrzymali presji. Tutaj żadne uśrednianie nie pomoże – wszystkie jednostki TFI kupowane były po cenie wyższej niż cena sprzedaży. Inwestycja zakończyła się więc stratą.

Sytuacja 4. Rozwinięcie „czarnego” scenariusza z powyższego punktu: kupujemy na szczycie, zaliczamy bessę i cierpliwie próbujemy odrobić straty (2007-2015)

Od szczytu hossy w 2007r do dnia dzisiejszego, fundusz Union Investments stracił 15%, co oznacza, że nie zdołał jeszcze odrobić strat z okresu upadku Lehman Brothers i pęknięcia bańki na rynku nieruchomości w USA w 2008r.

Wyniki naszego uśrednianego portfela:

Suma wpłat: 10200 PLN
Końcowy stan konta: 12100 PLN
Zysk brutto: 19% (uff!)

Dzięki uśrednianiu udało nam się wyjść ponad kreskę, chociaż jeszcze w połowie 2012r bylibyśmy stratni. Patrząc na bieżącą sytuację, w obecnym cyklu koniunkturalnym mamy jeszcze miejsce na być może 10-20% wzrostu (oczywiście jest to moja pobożna spekulacja). Dla naszego portfela oznacza to, że gdy przyjdzie kolejna bessa mamy pewną szansę utrzymać się na plusie i później kontynuować wzrosty wraz z kolejnym odbiciem. Nasze wyniki bardzo długo nie będą jednak imponujące. Taka jest cena startu na wysokiej górce.

Krótko podsumowując.

podsumowanie inwestycji

Metoda uśredniania ceny zakupu jednostek funduszu akcji na ogół powinna nas ochronić przed stratą. W skrajnych przypadkach wychodzenie na plus może potrwać kilka lat. Z drugiej strony, uśrednianie powoduje, że nasze zyski są mniejsze, niż w przypadku „kup i trzymaj”, gdy na rynku trwa hossa (a przecież tak wygląda trend giełdowy mierzony w dziesięcioleciach). Bardzo ważne jest też, żeby unikać rozpoczynania inwestycji na szczycie, ale przede wszystkim kończenia inwestycji w dołku. Ale mi się banał napisał:). Tyle obiektywizmu na podstawie powyższych wyliczeń i przykładów.

A co ja o tym wszystkim myślę?

Jeżeli czytaliście już parę innych moich wpisów to wiecie, że jestem gorącym zwolennikiem interesowania się swoimi inwestycjami i inwestowania aktywnego (aktywnego = z głową, nie chodzi o częstotliwość transakcji). W związku z tym, metoda uśredniania ceny zakupu bez względu na sytuację jest przeciwieństwem tego co chciałbym robić.
Ktoś złośliwy albo raczej dociekliwy mógłby celnie zauważyć, że to hipokryzja z mojej strony, ponieważ prowadzone przez mnie inwestycje w ramach IKE to nic innego jak właśnie to uśrednianie dla leniwych!

Na pierwszy rzut oka rzeczywiście tak to wygląda. Pensję otrzymuję raz w miesiącu, a więc z taką częstotliwością odkładam na emeryturę i chcąc nie chcąc uśredniam cenę zakupu jednostek TFI. Na czym polega więc różnica?

Różnica polega na tym, że ja reaguję na zmiany na rynkach na podstawie różnych informacji i dostosowuję do nich skład portfela. W czasie bessy będę chciał kupować fundusze akcji (80-90% portfela), natomiast w tej chwili, pod koniec hossy, będę je powoli redukował na rzecz funduszy pieniężnych. Nie oznacza to, że umiem przewidzieć górki i dołki, absolutnie nie! Wydaje mi się, że na podstawie analizy różnych informacji makroekonomicznych i politycznych, będę w stanie z dokładnością do kilku miesięcy, może do roku, dostosować portfel do zmiany koniunktury. Nawet jeżeli się pomylę to po prostu mniej zarobię, ponieważ w okresach niepewności będę starał się działać zachowawczo. Jeżeli będę kontynuował pisanie bloga i doczekam kolejnej bessy, przekonam się na własnej skórze o słuszności moich poglądów (lub odwrotnie) i wyciągnę wnioski z kolejnych błędów. Żeby nie być gołosłownym, poniżej…

Przykłady ostatnich zmian w portfelu IKE:

  • W zeszłym roku (09.2014) zamieniłem Unikorona Akcje na UniAkcje Dywidendowy, uważając, że fundusz dywidendowy da lepszą stopę zwrotu niż uniwersalny (sprawdziło się: +4% różnicy). Z tym funduszem dywidendowym jest inny paskudny problem, ale o tym kiedy indziej.
  • Na początku drugiego kwartału tego roku pozbyłem się funduszu obligacji na rzecz funduszu pieniężnego, ze względu na przewidywane słabsze perspektywy rynku papierów skarbowych (sprawdziło się: +1% różnicy)
  • W lipcu zamieniłem część UniAkcje Dywidendowy na UniAkcje MISS, gdyż uważam, że w nadchodzących miesiącach, małe i średnie spółki mają lepsze perspektywy niż te duże (min. brak wpływów polityki). Efekt: +5,5% różnicy w ostatnim miesiącu

Inny pomysł na aktywne zarządzanie portfelem

Jeżeli nie mamy przypadkiem pod ręką szklanej kuli, jesteśmy skazani na swój rozum i zdrowy rozsądek. Nie damy rady łapać tych „górek i dołków”, ale możemy rozsądnie powiększyć zyski i ograniczyć straty. Z pomocą przychodzą nam historyczne wskaźniki. Stopy procentowe banku centralnego czy wskaźnik C/Z dla indeksów giełdowych to parametry, które mogą nam podpowiedzieć w którym miejscu cyklu gospodarczego albo giełdowego znajdujemy się aktualnie.

Przykład 1: 2007r

Stopy procentowe USA: wzrost z ~1,5% w 2004 do ~5,5% w 2007r (dane orientacyjne)

Wskaźnik C/Z dla indeksu S&P500 w 2007r – około 18

Wskaźnik C/Z dla indeksu WIG: >25

Wysoki poziom stóp procentowych, ale przede wszystkim wysokie wyceny spółek na amerykańskim i polskim parkiecie były sygnałem do sprzedaży akcji. Poziomy C/Z>20 dla WIG to już nie żółte, ale czerwone światło dla inwestorów.

Przykład 2: 2009r

Stopy procentowe USA: bliskie zera, brak perspektyw na ich podnoszenie

Wskaźnik C/Z dla indeksu S&P500 w 2007 2009r – około 12

Wskaźnik C/Z dla indeksu WIG: 7-8

Sytuacja odwrotna do tej z przykładu 1. Nic dodać, nic ująć.

Przykład 3. Obecna sytuacja

Stopy procentowe utrzymują się w USA na rekordowo niskim poziomie, ale wszyscy czekają na cykl podwyżek, który rozpocznie się być może już we wrześniu. Na rynku obligacji ogromna bańka. Niska inflacja, małe bezrobocie. Wskaźnik C/Z wynosi około 18-20

Stopy procentowe w Polsce – również rekordowo niskie. Spodziewane podwyżki nie wcześniej jak w przyszłym roku. Wskaźnik C/Z dla WIG z ~16 w maju spadł do ~14 w lipcu.

Na poniższym wykresie starałem się pokazać zależność między wartością cena/zysk oraz zachowaniem się WIG-u. Możemy z niego wywnioskować orientacyjne momenty dobre do kupowania i trzymania, bądź sprzedaży akcji.

WIG PENajlepiej widoczne są skutki znalezienia się wskaźnika C/Z w okolicach wartości 10 oraz skutki wzrostu tego wskaźnika powyżej wartości 18-20. Oczywiście dotknięcie wykresu do granicy zaznaczonej zieloną czy czerwoną przerywaną linią nie powinno oznaczać naszej automatycznej reakcji. To powinna być jedynie pomoc, która współtworzy pewien obraz rynku wraz z perspektywą zachowania się PKB, perspektywą inflacji i stóp procentowych. Co gorsza, w sytuacji Polski, powinniśmy patrzeć uważnie również na najważniejsze gospodarki świata: USA, Chiny, Niemcy oraz politykę ich banków centralnych. Zachowania tych ekonomii mają znaczący wpływ na nasz rynek, czasami wbrew naszej wewnętrznej sytuacji.

Gdyby patrzeć tylko na Polskę można by się spodziewać jeszcze co najmniej roku hossy. Niestety USA i inne rynki rozwinięte są na giełdowych szczytach, co w połączeniu z podwyżką stóp procentowych może spowodować odpływ kapitału z giełdy (również naszej) i to mimo dobrej kondycji naszej gospodarki. Gdybym był inwestorem konserwatywnym już od jakiegoś czasu przenosiłbym większość środków do bezpiecznych funduszy/lokat. Na pewno nie zaczynałbym w tym momencie kupowania funduszy akcji. Akcje pojedynczych spółek mogą być atrakcyjne, ale fundusz akcji reprezentuje pewną średnią, która nie jest już w tej chwili taka niska.

Warto również zauważyć, że taka obserwacja C/Z całego rynku pozwala tylko „załapać się” na część bardziej długoterminowych trendów. Wcale nie ochroni nas przed częściowymi stratami ani nie pozwoli na maksymalne zyski. Nie daje również żadnych wskazówek podczas długotrwałych trendów bocznych. Mimo wszystko aktywne i świadome zarządzanie tak ryzykownymi aktywami jak akcje jest moim zdaniem lepsze od, przepraszam za sformułowanie, bezmyślnego uśredniania. To co na papierze, w analitycznych przypadkach, wygląda doskonale, w realu może okazać się gorzkim rozczarowaniem, za które nie wiadomo kogo potem obwiniać. Jak już wspomniałem, przywołując przykład moich IKE, uśrednianie i aktywne zarządzanie nie muszą się wykluczać.

Konkluzją tego wpisu powinno chyba być, że najlepszą metodą długoterminowego inwestowania będzie uśrednianie aktywne albo uśrednianie inteligentne. Owszem, uśredniajmy, bo poniekąd zmuszają nas do tego realia comiesięcznych budżetów domowych, ale róbmy to z głową. Analizujmy podstawowe wskaźniki i interpretujmy „na chłopski rozum” informacje z mediów. Akcje kupujmy gdy są tanie, a nie wtedy gdy są drogie. Wierzę, że taka strategia przyniesie lepsze efekty od automatycznego systemu.

Dla bardziej zainteresowanych tematem analizy C/Z całego rynku artykuł z amerykańskiego Forbesa.

W temacie uśredniania bardzo interesujące artykuły znalazłem również na bossafund.pl.

Wady i zalety metody DCA

Zaawansowana metoda uśredniania

Dziękuję za przebrnięcie przez ten przydługi tekst. Życzę miłego końca wakacji. Ja właśnie z niego korzystam. Nie ma to jak tydzień bez dostępu do internetu w momencie szczytu publikacji raportów kwartalnych. To się nazywa wiara w fundamenty posiadanych spółek;).

Jeżeli macie jakieś uwagi, zapraszam do komentowania. Każdy komentarz to dla mnie nauka i nowe wnioski.

Zapisz się na newsletter i pobierz bezpłatny poradnik o dywidendach. Żadnego spamu ani reklam, tylko informacje o wpisach na blogu.

lista mailingowa B2B obsługiwana jest przez FreshMail

Comments on this entry are closed.

  • Pingback: Fundusze indeksowe w ofercie ING. Czy warto?()

  • Pingback: Moje IKE. Podsumowanie 2015. Plany i pobożne życzenia 2016. (cz.2)()

  • Pingback: ETF WIG20 kontra fundusze akcji()

  • Remigiusz Iwan

    Hej, nie wiem czy dobrze rozumiem, ale zastanawiam się, czy można tak porównywać stopy zwrotu, gdy wpłacasz całą kwotę jednorazowo na początku, a inwestujesz ją stopniowo miesięcznie. To trochę inne sytuacje.

    Mógłbyś rozwinąć, jak liczyłeś stopę zwrotu dla regularnych wpłat – jako zysk na koniec okresu podzielony na zainwestowaną kwotę, czy inaczej?

    • Adam

      Dołączam się do pytania

    • Cześć. Zgadzam się, to zupełnie inne sytuacje, co nie oznacza, że nie można zrobić dla nich porównania. Wiele osób to robi, żeby pokazać zalety uśredniania.
      Tak, moje wyliczenia są łopatologiczne tzn. porównuję to co zarobiłem brutto na inwestycji, z tym co w nią całościowo włożyłem. To dość prosta i wydaje mi się prawdziwa metoda. Czy jest podręcznikowo prawidłowa? Nie mam pojęcia.

      Na pewno można mieć uwagę co do braku uwzględniania inflacji przy regularnych takich samych wpłatach przez wiele lat. Koszt pieniądza jednak zmienia się w czasie.

      Moim celem było pokazanie, że nie zawsze musi być tak cudownie jak podaje się w teorii i że trzeba po prostu uważać, niezależnie od stosowanej metody inwestowania. Pozdrawiam. Piotr

  • W przykładzie 2 jest zła data „Wskaźnik C/Z dla indeksu S&P500 w 2007r – około 12” powinien być rok 2009