≡ Menu

[giełda – zrób to sam]: zanim zaczniesz inwestować.

startTak jak już pisałem w majowym artykule sygnalizującym cykl [giełda – zrób to sam], chodzi mi po głowie dłuższa seria wpisów na temat samodzielnego inwestowania w oparciu o analizę fundamentalną. Zwlekam trochę z rozpoczęciem, ponieważ nie chciałbym robić tego byle jak. Poza tym, jak to często u mnie bywa, te moje posty nie są pisane z pozycji wykładowcy i eksperta, tylko z pozycji ucznia, który chce się podzielić tym czego się nauczył, z innymi. W związku z tym, sam potrzebuję czasu, żeby tą wiedzę przyswoić – tak to ma wyglądać.

Dzisiejszy pierwszy tekst (ten majowy, był bardziej odcinkiem-pilotem:)) będzie trochę przewrotny. Postaram się w nim zniechęcić do inwestowania i postawić kilka pytań mających na celu zasiać w Was wątpliwości co do sensu zajmowania się giełdą. No to zaczynajmy.

Dlaczego chcesz inwestować na giełdzie?

Niby głupszego pytania nie można wymyślić, ale jak się podrąży głębiej, to odpowiedzi może być kilka różnych. Każdy inwestuje na giełdzie, żeby pomnażać pieniądze, tylko w jakim celu? Tak sobie, w celu posiadania ich jeszcze więcej, w celu zabezpieczenia na emeryturę, w celu zakupu mieszkania, w celu wyjazdu na fajne wakacje, w celu poczucia dreszczyku emocji jak w kasynie… itd.

Po pierwsze, nie zabieraj się za inwestowanie na giełdzie, jeżeli nie masz wyznaczonego celu, jeżeli nie masz właściwej motywacji – brak tych dwóch może zagrozić Twoim wynikom i skutkować utratą pieniędzy. Inwestor musi wiedzieć skąd idzie i gdzie chce dojść, a także musi chcieć inwestować i poświęcać na to czas.

Pod drugie, nie zabieraj się za inwestowanie jeżeli twój cel jest krótkoterminowy – giełda jest kapryśna i nawet dobre spółki przynoszące zyski poddadzą się kiedyś jakiemuś ogólnemu trendowi spadkowemu, który może wystąpić akurat wtedy gdy Ty będziesz chciał swoje pieniądze z powrotem. Dzisiejsi inwestorzy powinni sobie przypomnieć realia sprzed kilkudziesięciu lat, kiedy to średni czas trzymania akcji spółek w portfelu wynosił 2-3 lata, a nie 2-3 milisekundy, jak to może być obecnie.

Jaka jest Twoja sytuacja finansowa?

To bardzo ważne pytanie. Nie wiem czy nie najważniejsze. Giełda to zdecydowanie nie miejsce dla wszystkich, chociaż biura maklerskie zrobiłyby wiele, żeby przekonać ludzi, że jest inaczej.

Po pierwsze, uważam, że giełda to miejsce dla ludzi z oszczędnościami i ustabilizowaną sytuacją finansową. Nie powinni inwestować na giełdzie ci, którzy mają finansowy nóż na gardle i ciśnienie na osiągnięcie dużych zysków. Z taką motywacją finansowa porażka jest prawie pewna. Jeżeli bardzo i szybko potrzebujesz pieniędzy, zacznij je zarabiać pracując – lepiej albo więcej albo jedno i drugie. Unikaj giełdy, bo stracisz.

Po drugie, nawet jeżeli nie masz jakiegoś wielkiego parcia na kasę, a Twoja sytuacja finansowa jest niezła, powinieneś najpierw rozejrzeć się czy nie ma lepszego celu dla Twoich pieniędzy. Podam dwa najważniejsze, moim zdaniem, przykłady: redukcja kredytu hipotecznego (i spłacenie do zera wszystkich innych zobowiązań) oraz stworzenie finansowej poduszki bezpieczeństwa w wysokości co najmniej kilkumiesięcznego budżetu domowego. Jeżeli ogarniesz te dwa tematy, możesz lokować nadwyżki oszczędności na giełdzie.

Jest jeszcze możliwość, że dajesz radę nadpłacać kredyt, uzbierać na poduszkę finansową i jeszcze lokować drobne sumy na giełdzie (to jest właśnie mój przypadek). Większości jednak polecam solidnie zabrać się za kredyt i poduszkę, a z giełdą poczekać jednak dobrych kilka lat. Nawet jeżeli giełda to miałyby być oszczędności emerytalne. Nie wierzę, że to napisałem na tym blogu, ale naprawdę jestem o tym przekonany.

Czy Ciebie to właściwie interesuje?

Przepraszam, że tak obcesowo, ale jeżeli uważasz, że odniesiesz sukces na giełdzie nie poświęcając jej czasu, to jesteś w ciężkim błędzie albo będziesz miał wyjątkowe szczęście. Nie chodzi mi o codzienne przeglądanie notowań albo czytanie tego co rekomendują biura maklerskie czy inne gadające głowy z TV. Chodzi mi raczej o interesowanie się „swoimi” spółkami, tak jakby było się ich współwłaścicielem – śledzenie informacji ze spółek, analiza raportów, obserwacja otoczenia biznesowego spółek.

Nie zaszkodzi również orientowanie się w sytuacji geopolitycznej i makroekonomicznej podstawowych gospodarek świata: unijnej, chińskiej, amerykańskiej. Giełda i gospodarka to masa informacji, które trzeba przetrawić – nie sposób tego robić za karę, trzeba to lubić i się tym interesować. W przeciwnym razie po co się męczyć, jest tyle innych sposobów na pomnażanie pieniędzy.

Ważna jest również chęć ciągłego uczenia się, analizy własnych błędów, zdobywania nowej wiedzy i korygowania dotychczasowej. Giełda i biznes to naprawdę ekscytująca gałąź wiedzy, ale niestety nie dla większości ludzi. Jeżeli należysz do większości, daj sobie spokój i zajmij się czymś naprawdę interesującym. Szkoda Twojego czasu.

CDN.

Obiecuję zacząć na poważnie dalsze wpisy z tej serii, ale jeszcze nie w sierpniu. Przede mną dużo innych zajęć, a po drodze dwutygodniowy urlop. We wrześniu powinno być już lepiej z czasem. Zamierzam zacząć od analizy sprawozdań finansowych – w pierwszym artykule: rachunek zysków i strat. Świetnie się składa bo przed nami wysyp raportów za pierwsze półrocze.

(zdjęcie w nagłówku: geralt/pixabay.com)

Zapisz się na newsletter i bądź na bieżąco z najnowszymi wpisami na blogu. Nie wysyłam spamu ani reklam!

lista mailingowa B2B obsługiwana jest przez FreshMail

Comments on this entry are closed.