≡ Menu

Czy warto oszczędzać na emeryturę?

Liczby

Według Komisji Nadzoru Finansowego na koniec roku 2013 emerytalne konta IKE posiadało 817,7 tys. osób, czyli 5,2% aktywnych zawodowo. Średnia kwota na rachunku to 5,2 tys PLN. Do tego 496,4 tys. posiadaczy IKZE ze średnią kwotą 151PLN! Czy to już wszyscy oszczędzający na emeryturę??

Oczywiście pewna grupa ludzi oszczędza zupełnie na własną rękę przedkładając całkowitą wolność wyboru inwestowania nad korzyść podatkową, jednak sądzę, że w skali społeczeństwa będzie to grupa marginalna. Zakładam więc, że ww. liczby odzwierciedlają stan faktyczny oszczędności emerytalnych Polaków.

Te dane wyglądają dramatycznie. Od razu nasuwa się pytanie o ich przyczynę. Czy emerytury państwowe będą aż tak wysokie, że nie ma sensu dodatkowo oszczędzać? Czy praktycznie całego naszego społeczeństwa nie stać na ekstra oszczędzanie? Czy winę ponosi nasz rząd dając mało atrakcyjne zachęty do dodatkowego oszczędzania?

Spróbuję możliwie obiektywnie skonfrontować się z kilkoma podstawowymi dylematami człowieka myślącego o prywatnej emeryturze i na tej podstawie dać odpowiedź na pytanie postawione w tytule wpisu.

1. Jaka będzie moja emerytura z ZUS-u?

Poświęciłem chwilę czasu i odwiedziłem stronę mojaemerytura.zus.pl. Po wpisaniu podstawowych danych, które przepisałem z otrzymanej „Informacji o stanie konta ubezpieczonego w ZUS” wyszło, że w wieku 67 lat otrzymam emeryturę w wysokości 41% ostatniej pensji. Gdybym był osobą zarabiającą powiedzmy 5-krotność średniej krajowej taka ponad dwukrotna redukcja wpływów na moje konto zmusiłaby mnie do zdecydowanego obniżenia dotychczasowego stylu życia, ale dramatu by nie było. Co innego gdybym zarabiał pojedynczą średnią krajową albo mniej, wtedy wysokość mojej emerytury umieściłaby mnie w najuboższej grupie ludzi liczących każdą złotówkę. Niezależnie od tego jak potoczy się moja kariera finansowa, nie będę zadowolony z tego co zaoferuje mi ZUS na emeryturze.

2. Czy wysokość mojej wyliczonej emerytury z ZUS jest pewna?

Pójdźmy o krok dalej i zapytajmy jak ma się te 41% do rzeczywistości jaka mnie zastanie około roku 2050? Mam nadzieję, że wszyscy zdajecie sobie sprawę, że nasze konta emerytalne w ZUS-ie są czysto wirtualne, nie ma tam ani grosza. Wszystkie bieżące składki idą na pokrycie teraźniejszych zobowiązań emerytalnych, a co gorsza są niewystarczające i muszą być dofinansowywane z budżetu państwa. Moje 41% to podwójna obietnica bez pokrycia ponieważ również wskaźnik corocznej waloryzacji mojego konta jest ustalany politycznie i może w każdej chwili zostać zmniejszony. Biorąc pod uwagę kłopoty demograficzne Polski, nawet te 41% pensji to może być wizja szklanych domów.

3. Czy ja w ogóle dożyję do emerytury?

Biorąc pod uwagę statystyczną długość życia polskich kobiet i mężczyzn (obecnie około 80 i 72 lata), można dojść między innymi do następujących wniosków na temat emerytury i długości życia:

a) na pewno będę poniżej tej średniej, umrę zaraz po 60-tce jak mój wujek i dziadek, nawet nie zdążę tych pieniędzy zobaczyć

b) może i dożyję tej średniej, ale będę już tak stary i zmęczony, że nie będę miał chęci z tych pieniędzy korzystać

c) dożyję w dobrym zdrowiu do 90-tki, a nawet jeżeli nie będzie mi się już chciało wydawać pieniędzy na ekstrawaganckie pomysły, to zostawię te pieniądze wnukom żeby miały lepszy start niż ja

Do mojego założenia o statystycznej długości życia wkradł się oczywisty błąd. Powinniśmy patrzeć jak ta wartość będzie wyglądała za 10, 20 czy 40 lat. Nie wiem jaka będzie dokładnie, ale z dużym prawdopodobieństwem można założyć, że będzie sporo wyższa. Oznacza to, że poza nielicznymi wyjątkami przeżyjemy na emeryturze co najmniej kilkanaście lat życia – a to niemało. Nie chcę się zakładać czy siły i zdrowie pozwolą mi z tych pieniędzy korzystać. W ciemno wybieram „lepiej mieć, niż nie mieć”.

4. Prywatna emerytura? To dla zamożnych.

Wiele osób już na wstępie odrzuca pomysł odkładania na emeryturę z powodu stanu swoich finansów. Mówią, że to luksus dla zamożnych i że przeciętnego posiadacza kredytu we frankach na 30 lat na to po prostu nie stać. Trudno odmówić im racji, przynajmniej częściowo. Im skromniejsze dochody tym zdecydowanie ciężej wykrajać oszczędności, a przecież przed emeryturą są jeszcze ekstra wydatki na dzieci, coroczne wakacje, wymianę samochodu co jakiś czas itp. itd.

W tym miejscu powinno się pojawić pytanie o docelową wielkość oszczędności. Pierwszy raz gdy zetknąłem się z pojęciem oszczędzania na emeryturę zobaczyłem w artykułach docelowe kwoty rzędu 1 000 000 PLN, co wiązało się z comiesięcznymi składkami rzędu 700 PLN. Oznaczało to dla domowego budżetu -1400 PLN na emerytury!

Stawiając sobie tego typu wymagania od razu dajemy za wygraną. Nic tak nie demotywuje jak nierealny do osiągnięcia cel. Moim zdaniem błędem jest utożsamianie prywatnej emerytury z wysoką prywatną emeryturą, a wizja wysokich comiesięcznych wyrzeczeń jest ostatnią rzeczą która będzie nas motywować do regularnego oszczędzania. Po drugie, nawet jeżeli stać nas na takie kwoty, bardzo trudno jest utrzymywać każdego roku regularną zakładaną stopę zwrotu, będącą warunkiem osiągnięcia celu. Jeżeli nie uda nam się osiągnąć kolejnego celu rocznego istnieje prawdopodobieństwo, że pójdziemy w stronę bardziej ryzykownych inwestycji w celu nadgonienia zaległości i stracimy jeszcze więcej albo zniechęcimy się do dalszego oszczędzania.

W przypadku zwykłych zjadaczy chleba, czyli większości z nas, ważniejsze jest skupienie się na regularnym oszczędzaniu małych kwot (choćby 50PLN miesięcznie) i ciągłym szukaniu możliwości ich powiększania, poprzez zwiększanie dochodów i cięcia wydatków. Idealnie pasuje tu powiedzenie o ciągłym „gonieniu króliczka”, które ważniejsze jest od ostatecznego zgromadzenia miliona na koncie.

W takim razie na koniec przykład:

Ja i moja żona dostajemy pensje na poziomie płacy minimalnej i nie mamy perspektyw na zmianę tej sytuacji.  Oboje dostaniemy emerytury minimalne rzędu obecnych 800 PLN brutto. Dzięki dyscyplinie i sumienności każde z nas odkładało przez 40lat po 50PLN miesięcznie. Z tych prywatnych emerytalnych oszczędności uzbierało się 150 000PLN.

Czy to mało czy dużo?

Podsumowując: Czy warto dodatkowo oszczędzać na emeryturę?

Powyżej przedstawiłem swój specyficzny punkt widzenia z którym nie musicie się zgadzać. Wielokrotnie będę powtarzał, że oszczędzanie i inwestowanie to tematy wymagające samodzielnych decyzji. Dlatego też, sami postawcie swoje pytania na temat emerytury, odpowiedzcie na nie i dopiero na tej podstawie podejmijcie decyzję.

Zapisz się na newsletter i bądź na bieżąco z najnowszymi wpisami na blogu. Nie wysyłam spamu ani reklam!

lista mailingowa B2B obsługiwana jest przez FreshMail

Comments on this entry are closed.

Następny wpis:

Poprzedni wpis: