≡ Menu

Regularne oszczędzanie – reguła 60/40

Oszczędzanie vs stopa zwrotu

W ostatnim wpisie przedstawiłem nowy kształt portfeli IKE. Są w nich fundusze krajowe, inwestujące w Polsce, takie których działanie rozumiem i jestem w stanie wytłumaczyć. Mam wewnętrzne przeczucie, że dokonałem najlepszego wyboru w ramach ograniczonych możliwości oferowanych przez Unikoronę i Arkę. Czy to oznacza, że powinienem teraz oczekiwać wyższych stóp zwrotu? Czy jeżeli portfele przyniosą np. 8% zamiast 12% w skali roku, to czy powinienem zmienić firmę zarządzającą funduszem? Czy w oszczędzaniu na emeryturę stopy zwrotu w ogóle są aż tak istotne?

Patrząc na tytuł wpisu, można by się zasugerować, że myślę iż regularne odkładanie pieniędzy na konto emerytalne jest ważniejsze od zwrotu z inwestycji. Prawda, jak to zwykle bywa, leży po środku.

Niech za odpowiedź posłużą poniższe wykresy:

A)

100pln8proc30latB)

100pln12proc30latC)

200pln8proc30lat

Wykorzystałem wykresy z podstrony portalu bankier.pl, zawierającej również inne kalkulatory finansowe.

Co chciałem sobie udowodnić pokazując wyniki tych uproszczonych kalkulacji regularnego oszczędzania?

Fakt 1: Roczna stopa zwrotu ma znaczący wpływ na rezultat inwestycji po 30 latach

Fakt 2: Odkładając nieznacznie więcej można uzyskać podobny efekt przy znacznie niższej stopie zwrotu

Fakt drugi wygląda na trochę zmanipulowany, przynajmniej z punktu widzenia kalkulacji matematycznej. Nie chciałbym się tutaj jednak posługiwać matematyką, ale przede wszystkim realiami życiowymi. O ile łatwiej jest przecież odłożyć 100PLN miesięcznie więcej, niż uzyskiwać regularnie przez 30 lat średnioroczną stopę zwrotu rzędu 12%! Jak mocno i ryzykownie trzeba się naszarpać, żeby wykręcić taki wynik z inwestycji? Jest to moim zdaniem na granicy niemożliwości. W takim razie nie ma alternatywy, trzeba odkładać więcej. Czy to jest takie łatwe? Po prawie dwóch miesiącach powrotu do dyscypliny finansowej odpowiadam: jest trudne, ale możliwe.

Moje podejście do regularnego oszczędzania

Co robi dzisiejszy przeciętny Piotr zabierając się do budżetu domowego i oszczędzania? Wpisuje w googla „jak oszczędzać pieniądze” i patrzy co się wyświetli;)

Mi wyświetlił się doskonały blog Michała Szafrańskiego jakoszczedzacpieniadze.pl. Na blogu znalazłem mnóstwo pożytecznych informacji, a wśród nich bardzo ciekawy tutorial do darmowego programu Microsoft Money, służącego min. do prowadzenia budżetu domowego. W programie tym natomiast natknąłem się na streszczenie artykułu Richarda Jenkinsa na temat jego indywidualnej metody oszczędzania pieniędzy opartej na regule 60/40. Artykuł w języku angielskim znajdziecie tutaj.

Wydawaj 60% dochodów

W skrócie, autor postuluje, żeby na wydatki codzienne wydawać 60% pensji, natomiast pozostałe 40% podzielić równo po 10% na: oszczędności na emeryturę,  oszczędności długoterminowe (np. na nowy samochód), oszczędności krótkoterminowe (do pokrycia wydatków nieregularnych, np: dentysta, ubezpieczenia, wakacje) i wydatki na przyjemności. Proste? Bardzo trudne, ale możliwe. (chyba się powtarzam;))

W sierpniu zacząłem zbierać wszystkie paragony i zapisywać wszystkie przelewy. Już przedtem wiedziałem ile wydajemy na opłaty, paliwo, nianię dla synka czy jedzenie, ale cały czas nie zgadzało się to z naszymi przychodami. Co udało mi się ustalić? Nasz budżet zabijała wlokąca się przez kilka miesięcy spłata karty kredytowej (urlop, mały remont w mieszkaniu) oraz różne zdarzenia jednorazowe typu serwis samochodu, imprezy urodzinowe czy prywatni lekarze. Kluczem do sukcesu jest przejście od finansowania tych wydatków z bieżących pieniędzy do ich finansowania z zaplanowanych oszczędności.

Czy to jest w ogóle realne?

Po dwóch miesiącach zmiany nastawienia i spłaceniu karty kredytowej z oszczędności giełdowych, już dwa razy udało mi się wpłacić te 10% na emerytury. Ustaliłem wydatki sztywne na poziomie 61% dochodów. Gorzej z oszczędnościami krótko i długoterminowymi – tu wszystko poszło na serwis samochodu i wyprawkę do przedszkola. Mam nadzieję, że może od nowego roku uda mi się wejść w cel. Oczywiście nie muszę dodawać, że nadal nie będzie problemu z wydawaniem tych 10% na przyjemności (w naszym przypadku tu muszą się zmieścić ubrania i jakieś wyjścia kulturalne).

Wracając jeszcze do artykułu. Autor wymienia podstawowe potencjalne przyczyny niepowodzenia planu. Są to przede wszystkim: za wysoka rata kredytu za dom/mieszkanie; kredyty gotówkowe na których płacenie cię nie stać; zbyt droga prywatna edukacja twoich dzieci; zbyt duża różnica miedzy dochodami, a stylem życia. Tekst jest pisany przez Amerykanina dla Amerykanów, ale można z niego wyciągnąć wiele analogii. Jeżeli nie możemy zwiększać dochodów, trzeba ciąć koszty, inaczej całe życie będziemy walczyć z budżetem, a na starość może być różnie.

Dyscyplina

Podsumowując. Wiem, że około 60% naszych pensji jest sztywno zagospodarowane i w większości znika z kont w ciągu kilku dni po wypłacie (poza jedzeniem i paliwem). Wiem, że w tym samym czasie musi zniknąć również 10% wpłacone na IKE. Pozostałe główne wydatki muszą być tak zaplanowane, żeby można było jeszcze coś odłożyć na konto oszczędnościowe. W ciągu roku spodziewam się, że będą miesiące kiedy będę odkładał 10%, lub mniej; będą miesiące kiedy będę odkładał 0% i będą miesiące kiedy pieniądze będą szły w przeciwnym kierunku. Bilans krótkoterminowych wydatków i oszczędności ma wyjść na zero. Trudno mi przewidzieć jak dam sobie radę z oszczędnościami długoterminowymi. Napiszę za kilka miesięcy.

Zapisz się na newsletter i pobierz bezpłatny poradnik o dywidendach. Żadnego spamu ani reklam, tylko informacje o wpisach na blogu.

lista mailingowa B2B obsługiwana jest przez FreshMail

Comments on this entry are closed.