≡ Menu

Jestem świeżo po lekturze klasycznej książki o inwestowaniu „Psychologia Inwestowania” Johna R. Nofsingera. Większość doświadczonych inwestorów pewnie czytała to już co najmniej 10 lat temu, więc świeżością tematu nie zabłysnę, ale wierzę, że jest jeszcze parę osób które tego nie znają. Generalnie kolejka książek, które chciałbym przeczytać stale się wydłuża, a tematyka giełdowa przegrywa z kretesem z innymi gatunkami. Ostatnio na tapecie był Szczepan Twardoch, a teraz biografia Tony’ego Halika:) Czasami uda mi się jednak wepchnąć bez kolejki jakąś pozycję o inwestowaniu i wtedy powstaje pomysł na artykuł na blogu:)

Nie będę pisał recenzji ani opinii o książce Nofsingera, ale wykorzystam ją jako pretekst do jednego, a być może kilku wpisów na temat tez w niej zawartej. Tez dotyczących emocji i zachowań osób inwestujących pieniądze na giełdzie lub w funduszach inwestycyjnych. A tak przy okazji: całą książkę warto przeczytać, bo psychologia inwestowania to bardzo ciekawa dziedzina, dużo bardziej niż analiza finansowa:).

Tematem na dziś będą dylematy związane z podejmowaniem decyzji o przystępowaniu do planów emerytalnych oraz problemy przy wyborze konkretnego rozwiązania.

>> Przeczytaj całość artykułu

Kilka dni temu na stronie New Connect pojawił się długo oczekiwany przez mnie Dokument Informacyjny nieznanej szerzej spółki z sektora telemedycznego – Nestmedic S.A. Długo oczekiwany, ponieważ pierwsze informacje na temat tego debiutu zaczęły się pojawiać jeszcze w okolicach grudnia zeszłego roku, a oryginalnie przewidywana data wejścia na „małą giełdę” to okolice przełomu kwietnia i maja, czyli miesiąc temu. Tak czy inaczej, dokument jest dostępny, uchwała GPW o dopuszczeniu do obrotu odbyła się, teraz pozostaje czekać na pierwszy dzień notowań.

Myślę więc, że jest to dobry moment, żeby poświęcić tej firmie kilka słów na blogu, tym bardziej, że jak zapowiadałem, wejdzie ona w skład mojego portfela giełdowego (posiadam akcje z prywatnej emisji serii B).

Na zakończenie tego krótkiego wstępu chciałbym Was wszystkich bardzo uczulić na fakt, że mimo iż będę pisał w tonie raczej pozytywnym, to ważne jest aby nie umknęło Wam, że Nestmedic to ryzykowna inwestycja w akcje młodego startupu. W takim przypadku, mimo wszystkich możliwych świetlanych perspektyw roztaczanych przez zarząd, istnieje duża szansa niepowodzenia projektu i utraty pieniędzy przez inwestorów. Chcę, żebyście byli tego świadomi.

>> Przeczytaj całość artykułu

Dzisiejszy wpis to kontynuacja i rozwinięcie tego co napisałem w zeszłym tygodniu. Im więcej czytam na temat tej spółki tym bardziej dochodzę do przekonania, że mimo wielu już lat wzrostu kursu i nie niskiej wyceny, jest tu jeszcze szansa na zarobek zarówno na dywidendach jak i na wzroście wartości firmy.

Przeczytaj część pierwszą analizy: Grupa Kęty. Dywidendowy długodystansowiec do mojego portfela.

a następnie część drugą…

Na wstępie dzisiejszego wpisu chciałbym się z Wami podzielić jedną myślą na temat analizy spółek i czytania ich sprawozdań. Spodobała mi się i uznaję ją za bardzo prawdziwą, wypowiedź biegłego rewidenta, pana Piotra Rybickiego, z wywiadu udzielonego w minionym tygodniu portalowi Bankier.pl. Pan Rybicki podsumowuje, że nie da się ocenić spółki poświęcając na jej analizę godzinę czasu. Trzeba poświęcić wiele godzin na analizę wielu raportów kwartalnych, ale co najważniejsze należy nauczyć się „czuć” spółkę. Cytat:

Gdy poświęcimy na spółkę godzinę, to jej nie poznamy. Jeżeli chcemy się ze sprawozdania rzeczywiście coś o konkretnym podmiocie dowiedzieć, to po pierwsze musimy go od dłuższego czasu obserwować. Czyli nie tylko skupić się na jednym raporcie rocznym czy kwartalnym, ale znać kilka okresów sprawozdawczych. Dodatkowo – coś co jest jeszcze trudniejsze i często ciężko to wyciągnąć z samego sprawozdania – musimy „czuć” spółkę. Żeby rzeczywiście zrozumieć cyfry, trzeba rozumieć biznes, jaki prowadzi spółka. Czasami specyfika biznesu jest dobrze opisana w sprawozdaniu zarządu i wtedy jest nam trochę łatwiej. Sprawdza się tu także metoda nauki przez czytanie kolejnych raportów i obserwowanie spółki. Bez rozumienia biznesu nie będziemy w stanie ocenić perspektyw spółki ani wiarygodności i znaczenia cyfr zawartych w raporcie.

Całość wywiadu

Miejcie to na uwadze czytając analizy u mnie czy na innych blogach i portalach. Jeżeli ktoś robi trzecią, piątą analizę danej spółki – dopiero wtedy zaczyna czuć co się tam naprawdę dzieje. Za pierwszym razem to ledwo posmakowanie tematu z dużą dozą przypuszczeń. Nie oznacza to oczywiście, że nie warto robić i czytać tych „pierwszych” analiz. Należy to po prostu robić z dystansem i dużą dozą (samo)krytycyzmu. Zawsze przecież musi być ten pierwszy raz.

>>Przeczytaj całą analizę spółki

Kiedyś, zapytany o to co jest celem działalności firmy Apple, odpowiedziałbym, że produkcja i sprzedaż komputerów. A dlaczego istnieje firma Toyota? Żeby dostarczać ludziom przeciętne, ale niezawodne samochody. To jest takie prymitywne myślenie sprzed kilkunastu albo kilkudziesięciu lat. Dzisiejsi spece od marketingu i reklamy powiedzieliby dużo inteligentniej, że misją tych firm jest dostarczanie ludziom radości, czynienie świata lepszym czy tworzenie rodzinnej atmosfery w życiu ich klientów.

W obu przypadkach prawda jest oczywiście inna i dużo bardziej przyziemna. Każda firma, a w szczególności te ogromne, międzynarodowe zostały stworzone i funkcjonują w jednym podstawowym celu – w celu zarabiania pieniędzy dla swoich właścicieli i akcjonariuszy. Każde inne myślenie jest obarczone w dużym stopniu grzechem naiwności.

Nie inaczej jest z firmami z branży finansowej. Ktoś kiedyś wyłożył potężne pieniądze, żeby założyć bank, fundusz inwestycyjny, dom maklerski, po to żeby dużym nakładem pieniędzy, pracy i talentu zarabiać jeszcze większe pieniądze na nas klientach i inwestorach. Nic na to nie poradzimy, ale im szybciej uświadomimy sobie fakt, że nie do końca gramy do tej samej bramki, tym lepiej dla nas i naszych pieniędzy.

>>Przeczytaj cały wpis

Prezes Action, Piotr Bieliński, robi co może, żeby ratować mocno nadszarpnięty wizerunek swojej firmy. Jednym z elementów pozytywnego PR-u jaki ukazał się ostatnio w sieci był wywiad udzielony PAP Biznes. Jedną z rewelacji rozmowy była informacja o możliwym powrocie do rentowności działalności spółki w ciągu najbliższych dwóch-trzech miesięcy.

Powrót zyskowności to zdecydowanie najmocniejszy argument jaki firma mogłaby pokazać chcąc przechylić szalę na swoją stronę podczas głosowania nad układem, które być może odbędzie się jeszcze w tym roku. Póki co jednak, te rewelacje stoją w sprzeczności z opublikowanym niedawno sprawozdaniem finansowym za rok 2016. Tym właśnie chciałbym się dzisiaj pokrótce zająć.

>>Przeczytaj co jest kluczowe dla poprawy sytuacji i wzrostu kursu akcji

To nie będzie wpis sponsorowany, nie mam też żadnego innego prywatnego interesu żeby reklamować SII. Postanowiłem napisać, że warto zainwestować, przynajmniej jednorazowo, w członkostwo w tej organizacji, ponieważ uważam że to dobry interes dla przynajmniej niektórych z Was. Koszt inwestycji to aktualnie 79zł/rok, a oto moje argumenty za, podane w mojej chronologii ważności:

Wróć. Zapomniałem napisać co to właściwie jest SII i jakie są ich cele. Jeżeli jeszcze tego nie wiecie to przeczytajcie/obejrzyjcie zawartość TEJ STRONY

czytaj dalej…

Na łamach bloga wielokrotnie już poruszałem temat dywidend i inwestowania w spółki dywidendowe. Ostatnio jest on naprawdę gorący, patrząc po ilości publikowanych w sieci artykułów. Robi się na to wręcz moda – i bardzo dobrze. Trzeba wywierać stałą, oddolną  presję na zarządy firm, żeby wzorem swoich kolegów z Zachodu wprowadzali praktykę długofalowego dzielenia się zyskiem z akcjonariuszami. W myśl zasady: jeśli nie wiesz co zrobić z zyskiem w firmie, oddaj go właścicielom.

Wzorem dla naszego rynku powinna być oczywiście Wall Street. Tam jest to coś oczywistego i naturalnego, a na dodatek wspierane przez rząd podatkowo. Można powiedzieć, że jest to element tradycji rynku kapitałowego. Na potwierdzenie znalazłem w internecie zestawienie amerykańskich firm, które płacą dywidendy od ponad 100 lat. Normalnie kosmos, trudno mi to sobie wyobrazić! Oto kilka z nich:

Stanley Black&Decker (od 1877 r), ExxonMobil (od 1882r), Colgate-Palmolive (1895r), Procter&Gamble (od 1891r), York Water Company (1815r) (sic!). Poznajecie te nazwy?

Źródłowy artykuł znajdziecie TUTAJ.

Marzy mi się taka sytuacja, która w Stanach, Wielkiej Brytanii czy Niemczech nie jest niczym niespotykanym: przekazywanie akcji w spadku dzieciom albo nawet wnukom. Akcji spółek, które nie dość, że rosną w okresie kilkudziesięciu lat, ale jeszcze co roku wypłacają dywidendę.

>> Przeczytaj o polskich spółkach regularnie wypłacających dywidendy

Zaczynam szósty, a może siódmy rok oszczędzania na IKE, chociaż ostatnio właściwszym określeniem byłoby „posiadania IKE”, gdyż od roku przestaliśmy wpłacać tam pieniądze i zamiast tego przeznaczamy je na nadpłaty kredytu mieszkaniowego. Mimo tego zastoju będę trzymał się cyklu wpisów o IKE ponieważ o nich nie zapominam i nadal stanowią istotny, choć nie jedyny, klocek w naszym planie emerytalnym. Myślę, że za około 3-4 lata powinniśmy załatwić temat kredytu (jest nieduży w porównaniu ze standardowymi wartościami) i wrócić do wpłat na konto emerytalne. Tymczasem pieniądze na IKE pracują. >>Przeczytaj cały wpis

Parafrazując prawie klasyka powinienem napisać w podtytule: „Jak uzyskać 41% stopy zwrotu rocznie, inwestując w 8 polskich spółek i jedną litewską oraz poświęcając wiele czasu na pisanie bloga?”:). Tyle tytułem żartu.

A tak bardziej poważnie, to wynik którego się rok temu nie spodziewałem. Dlatego, że nie robię już prognoz ile zarobię albo ile mogę zarobić w danym roku, a także dlatego, że jest jak dla mnie naprawdę wysoki. W pierwszej chwili pomyślałem, że miałem po prostu sporo szczęścia, chwilę później dodałem sobie jednak, że każdemu szczęściu trzeba pomagać i że może także zadziałała moja strategia inwestycyjna.

Jest to w większości mix stabilnych spółek dywidendowych i topowych spółek technologicznych. Do takich akcji dodaję czasem okazję inwestycyjną, jak w zeszłym roku certyfikat RCCRUAOPEN (ropa), a teraz Action SA. Kluczem do sukcesu była także minimalna liczba transakcji giełdowych. Z 9 spółek, aż 7 z nich jest w moim portfelu od początku jego notowań w marcu 2016r, a patrząc historycznie niektóre dużo dużo dłużej (patrz Amica, CD Projekt, Zortrax). Wynik 41% zawiera wypłacone dywidendy ale i zapłacone prowizje maklerskie, wkrótce zostanie także uszczuplony o niewielki podatek od zrealizowanych jeszcze w 2016r zysków.

>>Przeczytaj co sądzę o osiągniętym wyniku i jakie mam wnioski na przyszłość

następna strona poprzednia strona